M Baczynskij – sejm RP, 1931r.

Podstawa wiedzy nt podziału „Ukrainiec”/Rusin. 

Przemówienie wygłoszone w dniu 21 stycznia 1931 r. na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracyjnej.

 Obecnie zgodnie z obowiązującą pewną „poprawnością polityczną” przyjęto powszechnie, że dla określenia każdego bez wyjątku Rusina należy używać słowa Ukrainiec, nie patrząc jaka jest prawda historyczna. Okazuje się jednak, że jeszcze w czasach II Rzeczypospolitej nie wszyscy Rusini uważali się za Ukraińców. Co więcej niektórzy z nich odnosili się nawet z pewną niechęcią do „obozu ukraińskiego”. Przykładem potwierdzającym taką właśnie postawę może być przytoczone poniżej przemówienie wygłoszone przez posła Mychaiła Baczyńskiego w dniu 21 stycznia 1931 r. w Warszawie na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracyjnej.
Mychaił Baczyńskij 

Poseł B.B.W.R.

Wysoka Komisjo!
Jeżeli w przemówieniu swojem używać będę terminu „ruski”, to termin ten proszę rozumieć nie w znaczeniu „rosyjski”, lecz tylko „rusiński”. Termin więc „ruski” będę zastosowywać przy określeniu nacjonalnem narodu zamieszkującego terytorjum byłej Galicji, dzisiejszej zaś Małopolski Wschodniej, a więc terminem tym określam nie „Rosjan”, lecz greko-katolików „Rusinów”. Tak samo, gdy będę używać terminu „ukraiński”, „Ukrainiec” to jedynie dla określenia tej części narodu ruskiego, zamieszkującej Wschodnią Matopolskę, która przyjęła tę nazwę dla swego nacjonalnego określenia. Gdy będę mówił podczas mego przemówienia o Ukraińcach — to należy przez to rozumieć wszystkich członków trzech galicyjsko – ukraińskich partyj oraz członków UOW. Jako przedstawiciel lojalnego odłamu ruskiego narodu, zamieszkującego południowo – wschodnie ziemie Rzeczypospolitej Polskiej, pozwalam sobie także zabrać głos w tak ważnej sprawie, jaką jest kwestja ruska oraz w związku z nią, wniesiona interpelacja ze strony panów przedstawicieli obozu ukraińskiego. Przedewszystkiem protestuję w tem miejscu i to jak najkategoryczniej przeciwko twierdzeniu, zawartemu w poprzedniej interpelacji, pp. posłów ukraińskich, jakoby połacie krajów zamieszkałych przez ludność ruską silą oręża do Państwa polskiego przyłączone zostały. Z takiego bowiem twierdzenia wynikałoby, że połacie te zostały przyłączone po Państwa Polskiego wbrew woli narodu ruskiego. Tymczasem naród ruski w r. 1918 o swoje zdanie w tym kierunku przez nikogo wcale pytany nie był. Faktem historycznym jest, że walki z r. 1918 ludowi ruskiemu narzucone zostały gwałtem. Walkami temi kierowała zatem nie wola ludu ruskiego, lecz wola jednostek, wola niektórych polityków galicyjsko – ukraińskich, pozostających na usługach Austrji. Walki te wywołała galicyjsko-ukraińska inteligencja, przebywająca wówczas w Wiedniu, w szczególności zaś część ówczesnej ukraińskiej reprezentacji parlamentarnej w porozumieniu z rządem austrjackim i za zgodą tegoż. Habsburgowie chętnie zgodzili się na koncepcję utworzenia wschodnio – galicyjskiego państwa ukraińskiego, które miało pozostawać pod ich władzą i na tron którego desygnowany został członek ich dynastji, arcyksiążę Wilhelm Habsburg, syn Salvatora z Żywca, który nawet w tym celu przybrał sobie przydomek „Wasyla Wyszywanego”, Dlatego też oddała Austrja do dyspozycji polityków galicyjsko – ukraińskich sztab, składający się z wyższych i niższych oficerów, kasę, broń, amunicję, tabory kolejowe z tem, że ze wszystkich gr. katolików służących w armji austrjackiej miały być uformowane ukraińskie jednostki bojowe. Przedtem jednakowoż Karol I (ostatni cesarz austrjacki z dynastji Habsbursko – Lotaryńskiej), w porozumieniu z tymi Ukraińcami politykami i pod ich wpływem, wydał reskrpyt, nakazujący wszystkim bez wyjątku gr. katolikom zamieszkałym na terytorjum monarchji austrjackiej używać dla określenia swojej narodowości jedynie terminu „Ukraińcy”. W ten więc sposób dekret cesarski, jednem pociągnięciem pióra przekreślił z urzędu oraz przekręcił dotychczasową historyczną nacjonalną nazwę ludu ruskiego. Krzywda ta, wyrządzona wówczas narodowi ruskiemu przez Austrję, została dopiero teraz przez obecny rząd polski naprawiona. Taką zatem jest faktyczna geneza walk ukraińsko – polskich, w których stroną agresywną nie byli Polacy, lecz austrjacko-ukraińcy politycy i jeżeliby ludowi ruskiemu w roku 1918 była dana możność swobodnego wypowiedzenia się w tej sprawie, to z pewnością byłby się on oświadczył stanowcze przeciwko tej wojnie. Lud ruski przemęczony długotrwałą wojną światową, zgnębiony prześladowaniami austro-ukraińskiemi, oraz doszczętnie zniszczony pod względem materjalnym, gdyby to od niego było zależało — nie byłby się nigdy zgodził na walkę z Polską, jedynie w tym celu, ażeby stwarzać nowe ukraińskie państwo całkowicie od austrjackich Niemców zależne, któreby nie miało najmniejszych widoków rozwoju tak pod względem kulturalnym jak też i gospodarczym. Takiej koncepcji lud ruski nie byłby nigdy zaakceptował. chociażby tylko dlatego, że koncepcja ta wylęgła się w głowach tych samych polityków galicyjsko-ukraińskich, którzy wobec ludu ruskiego odegrali w r. 1914 rolę austrjackich żandarmów którzy mieli już wtedy na swojem sumieniu zmasakrowanych, wywieszanych, rozstrzelanych i nieludzko w Thalerhofie skatowanych. Naród ruski w r. 1918 nie zapomniał wcale o tem, że wszyscy bez wyjątku przedstawiciele narodu polskiego w ówczesnym parlamencie austrjackim, że wszyscy członkowie koła polskiego — opiekowali się w czasie wojny światowej tym ludem i że na każdym kroku go bronili przed prześladowaniami ze strony Austrji i jej pupilów. Lud ruski w r. 1918 pamiętał dobrze o tem, że decyzja kto ma być z Thalerhofu zwolniony, kto ma zaś pozostawać tam nadal, do końca wojny internowany — spoczywała wyłącznie w ręku wiedeńskiego ukraińskiego Klubu Parlamentarnego. Lud ruski w r. 1918 nie zapomniał o tem, że do osławionego wiedeńskiego procesu, wytoczonego przed wojennym apelem zgłosili się dobrowolnie na świadków prawie że wszyscy bez wyjątku członkowie ukraińskiego Klubu Parlamentarnego i że swojemi zeznaniami spowodowali oni wówczas wyrok śmierci, wydany na 40 najlepszych patrjotów ruskich fałszywie o zdradę stanu oskarżonych. Lud ruski nie zapominał też o tem, w r. 1918, że o ile wyrok ten nie został wówczas wykonanym, to okoliczność tę miał on jedynie polskiemu episkopatowi i polskim politykom do zawdzięczenia, bowiem oni wstawiennictwem swojem spowodowali interwencję w tej sprawie Ojca Św. oraz Alfonsa XIII, króla Hiszpanji u cesarza Franciszka Józefa I-go. Chłop ruski i o tem pamiętał dobrze w r. 1918, że Polacy oficerowie audytorzy, służący w armji austrjackiej — Fida i Ostaszewski — bronili go w Thalerhofie i to z narażeniem własnego bezpieczeństwa — przed prześladowaniem ze strony Ukraińca, austrjackiego lejtnanta, Czyrowskiego, który chłopa ruskiego katował i wieszał na słupku (stosował t.zw. anbinden). O tem wszystkiem pamiętał naród ukraiński w r. 1918, o tem wszystkiem trudno nawet i dzisiaj zapomnieć. Dlatego też i twierdzenie pp. przedstawicieli ukraińskich partyj, jakoby ziemie nasze wbrew woli ukraińskiego narodu zostały przyłączone do Polski, mija się w sposób rażący z historyczną prawdą. Stało się to li tylko wbrew woli jednostek, które wywołały nieszczęśliwe walki z r. 1918. Walki te nie były wśród ludu ruskiego popularne. Więcej — lud ruski bronił się wszystkiemi siłami przeciwko nim. Walki te zostały jednakowoż przemocą mu narzucone. I nie Polacy, lecz sami Ukraińcy przeprowadzili w r. 1918-19 pacyfikację wśród ludności ruskiej. I nie praworządna, lecz uzurpowana władza przeprowadzała tę pacyfikację. I nie za pośrednictwem 2000 żołnierzy i funkcjonariuszów policyjnych, lecz za pośrednictwem całej armji ukraińskiej. I akcja te nie trwała przez 3 miesiące tylko, lecz przez cały okres walk ukraińsko-polskich, a więc więcej niż 1 i pół roku. I akcja ta nie ograniczyła się do aresztowania jedynie 1800 osób, do rewizji, oraz do rekwizycji za zapłatą prowiantów. Akcja ta polegała na niesłychanym terorze i na straszliwych represjach stosowanych bezwzględnie do tych wszystkich ruskich chłopów, którzy nie chcieli dobrowolnie, wstępować w szeregi armji ukraińskiej. Akcja ta polegała na rabunku mienia chłopskiego oraz na nakładaniu nadzwyczaj wysokich kontrybucyj pieniężnych na opornych, jak to miało miejsce w Pomorzanach, gdzie teraźniejszy gr. kat. ksiądz Kabarowski, — ówczesny oficer armji ukraińskiej pod groźbą wystawionych karabinów maszynowych wycisnął ponad 2000 koron austr. z biednej ludności. Ogniem i mieczem, za pomocą masowych mordów i egzekucyj, w których straciło życie tysiące chłopów ukraińskich przeprowadziła armja ukraińska tę akcję. Ludność Tysowa (pow. Dolina), Bykowa (Przemyśl), Rusiłowa, Kutkorza, Laszkowa, Krzywego (pow. radziechowskiego i kamienieckiego), Tołszczowa (Lwów) i setek innych wsi, których tu nie wymieniam, mogłaby każdej chwili zaświadczyć o prawdziwości moich słów. Nic więc dziwnego, że wobec takiego stanu rzeczy chłop ruski, wzięty przemocą do wojska ukraińskiego rzucał przy pierwszej sposobności broń i masowo dezerterował z szeregów armji ukraińskiej. Nic więc dziwnego, że wśród takich warunków i cały wynik tych walk był już zgóry przesądzony.

Historja martyrologji narodu ruskiego w czasie wojny światowej jest przedstawioną wraz ze wszystkiemi dokumentami stwierdzonemi datami oraz faktami w pamiętniku thalerhofskim, wydanym przez specjalny w tym celu zawiązany komitet we Lwowie. Bo tak poważnej sprawy, jaką była ta straszliwa martyrologja, która pociągnęła za sobą tyle dziesiątków tysięcy niewinnych ofiar i która stała się zanadto głośną w całym cywilizowanym świecie, musieli się w jakiś sposób ustosunkować też sami jej sprawcy, panowie galicyjsko-ukraińscy politycy. Bez najmniejszego więc wahania przedstawili ją na forum międzynarodowem, jako swoją własną. Austrja wymordowała w czasie wojny światowej i skatowała, w Thalerhofie, według ich kłamliwego twierdzenia, nie naród ruski lecz samych tylko Ukraińców. Naturalnie, że takie tendencyjne przekręcanie faktów historycznych mogło być dobre li tylko na eksport dla nieorjentującej się w naszych sprawach zagranicy. Lecz nie dla nas, którzyśmy byli naocznymi świadkami tej historycznej falsyfikacji. Dlaczegóżby właściwie i z jakiego powodu miała Austrja gnębić swoich najlepszych sprzymierzeńców i swoich najwierniejszych sojuszników, którzy nietylko, że nigdy przeciwko niej nie buntowali się, którzy przeciwnie przy Austrji jaknajwierniej, do samego jej upadku, wytrwali i którzy włącznie na niej oparli całą swoją politykę. Nic więc dziwnego, że wobec takiego stanu rzeczy historja Thalerhofu jest dla pp. Ukraińców do dzisiejszego dnia nadzwyczaj nieprzyjemną. Nic więc dziwnego, że pp. Ukraincy starają się ją dzisiaj wszelkiemi sposobami wymazać z pamięci narodu ruskiego. Nic więc dziwnego, że gdy ludność ruska obchodami i stawianiem krzyżów czci dzisiaj pamięć niewinnych ofiar ukraińskiego fanatyzmu, pp. Ukraińcy starają się wszelkiemi siłami nie dopuszczać do takich obchodów. W tym nawet celu wydały gr. kat. władze duchowne, rekrutujące się obecnie z samych Ukraińców, surowy nakaz, zabraniający swemu duchowieństwu poświęcania krzyżów thalerhofskich. Ludność ruska zwraca się jednakowoż w takich wypadkach zawsze do kleru i polscy księża poświęcają dzisiaj ruskie thalerhofskic krzyże. Młodzież zaś ukraińska podcina i niszczy na każdym kroku te najdroższe dla narodu ruskiego pomniki. Jednakowoż żadne reprsje ze strony pp. Ukraińców nie zdołają zatrzeć u ludu ruskiego pamięci o nieszczęśliwych ofiarach thalerhofskich, która w narodzie ruskim wiecznie żyć będzie, oraz która wiecznie krwawą i niestartą plamą ciążyć będzie na sumieniu pp. polityków ukraińskich. O martyrologji ludności ruskiej w r. 1918, o historji pacyfikacji przeprowadzonej przez galicyjskich Ukraińców wśród rusinów w czasie walk ukraińsko-polskich, która to historja jest znaną li tylko miejscowej ludności, pp. ukraińscy politycy wstydliwie milczą przed zagranicą, starając się jedynie utwierdzić zagranicę w przekonaniu, jakoby walki z roku 1918 były wpływem solidarnej woli całego bez wyjątku narodu ruskiego, który według ich twierdzenia dążył wówczas do stworzenia własnego państwa ukraińskiego pod protektoratem austrjackich Niemców i który według ich twierdzenia, siłą oręża, wbrew swojej woli do Państwa Polskiego przyłączonym został. I zdawałoby się, że z zaistnieniem Państwa Polskiego skończy się wreszcie ten straszliwy ukraińsko-austrjacki teror, stosowany bez przerwy od r. 1914 podczas wojny światowej oraz walk ukraińsko-polskich, wobec nieszczęsnego narodu ruskiego. Tymczasem tak się nie stało. Teror ten trwał dalej przez całe trzynaście lat istnienia Państwa Polskiego. Przez całe trzynaście lat mordowała dalej ruskich chłopów istniejąca na terenie Wschodniej Małopolski UOW. Przez całe trzynaście lat paliła ich chaty, stodoły i sterty. Teroryzowany chlop ruski, nie widząc znikąd pomocy, zaczął w końcu wierzyć w tę nadzwyczajną siłę U.O.W., która głosiła, że upadek Polski oraz że powstanie państwa ukraińskiego jest kwestją najbliższego czasu i że gdy to się stanie ,to wówczas U.O,W. weźmie krwawy odwet na wszystkich zdrajcach — na wszystkich lojalnych wobec Państwa Polskiego obywatelach ruskich. Co więcej mniemanie o potędze U.O.W. zaczęło się utwierdzać powoli nawet i wśród ruskiej inteligencji, która była świadkiem, jak młodzież ukraińska bezkarnie gromiła najstarsze ruskie instytucje „Narodny Dom” i „Stauropigję”, wyrządzając w nich tysiączna szkody. Trzy stronnictwa ukraińskie, które, jak z interpelacji do widzieliśmy się, odgraniczyły się od zakonspirowanych organizacyj, nie znalazły ani jednego słówka potępienia dla tych wszystkich zbrodniczych gwałtów. Wprawdzie w dniu 25 IX 1930 r. pojawiła się odezwa tych stronnictw, potępienia jednakowoż w niej niema żadnego — jest tylko mowa, że akcja ze strony UOW. nie jest celowa. Prasa ukraińska ograniczała się dotychczas zawsze i jedynie do pilnego rejestrowania poszczególnych faktów sabotażu, inteligencja zaś ukraińska zachowywała wobec nich zawsze życzliwą neutralność. Skutecznej obrony ze strony władz nie było. To wszystko przyczyniło się li tylko do nadzwyczajnego podniecenia umysłów. Doszło do tego, że sama UOW. w końcu uwierzyła we własną potęgę, interpretując łagodne traktowanie ze strony władz polskich, jako bezsilność całego państwa polskiego. Nic więc dziwnego, że w tych warunkach i cała zagranica była święcie przekonana o bezsilności naszego państwa. Całkiem więc słusznie, że nie mogła mieć do niego najmniejszego choćby zaufania. Cel UOW. jest ten sam, co i tych trzech stronnictw ukraińskich, które twierdzą, że się od niej zupełnie odgraniczyły, a mianowicie: stworzenie ukraińskiego państwa pod protektoratem Niemiec z przyłączeniem do niego ziem naszych. Metody tylko, zmierzające do tego celu, są cokolwiek inne. UOW. zdąża do swego celu drogą gwałtu i teroru, stosowanego tak wobec ludności polskiej, jako też i ruskiej, UOW. stara się wnieść ferment i niezadowolenie z obecnie istniejących stosunków w państwie wśród szerokich mas ludności ruskiej, ażeby w ten sposób przygotować i wywołać rewolucję. I takie postępowanie ze strony ukraińsko-galicyjskiej młodzieży nazywa p. Ciołkorz aktem rozpaczy. Trzy ukraińskie stronnictwa zdążają do tego samego celu drogą biernego oporu, stosowanego wewnątrz państwa. Dowodem tego jest ciągła opozycja pp. posłów ukraińskich, prowadzona dotychczas w izbach ustawodawczych i to bez względu na to, czy rząd; w państwie byty prawicowe, czy też lewicowe, czy przedmajowe, czy też pomajowe. Dowodem tego są enuncjacje pp. polityków, ogłaszane zagranica. Dowodem tego był jeszcze przedtem bojkot wyborów w r. 1922 oraz bojkot lwowskiego Uniwersytetu przez galicyjskich Ukraińców. Dowodem tego są artykuły prasy galicyjsko-ukraińskiej. Zagranicą pp. politycy ukraińscy szerzą przy współudziale niemieckich czynników wrogą dla Państwa propagandę (Panejko, który otrzymał od prezydjum UNDO sto dol. miesięcznie i który wydawał imieniem tutejszych ukraińskich posłów broszury o treści antipaństwowej, Jary z Ostkorrespondenzbureau w Berlinie),
Wobec lojalnej w stosunku do Państwa Polskiego ludności ruskiej stosuje pp. ukraińscy politycy nadal swoje stare metody, jaknajdalej idącej nienawiści i nietolerancji. Uwidoczniło się to w poprzednich sejmach, w których przedstawiciele partyj ukraińskich wnosili interpelacje, ażeby wszystkich rusinów nazwać ex officio Ukraińcami (jak to już raz w r. 1918 uczynił Karol I) i ażeby wydać w ich ręce dwie najstarsze ruskie kulturalno-oświatowe instytucje ,,Narodny Dom” i „Stauropigję”, do których oni najmniejszego prawa nie mają, choćby już tylko dlatego, że w czasie, gdy te instytucje powstały, to wówczas na naszym terenie nie tyło jeszcze żadnych Ukraińców. Nietolerancja Ukraińców wobec narodu ruskiego objawia się na każdem polu, na którem tylko czują się oni silni. Ponieważ duchowieństwo ruskie miało zawsze dominujący wpływ na nasz głęboko wierzący i religijny lud, zamknęli Ukraińcy wrota nauk teologicznych przed wszystkimi rusinam i, ażeby nie dopuścić lojalnego wobec państwa elementu do uzyskania święceń duchownych. Grecko-katolicka cerkiew została po wojnie zamieniona na agitacyjną ukraińską trybunę polityczną, z której są siane nie słowa miłości bliźniego, lecz słowa nienawiści. I podczas, gdy przed wojną grecko-katolicka cerkiew starała się wpoić w wiernych poszanowanie dla władzy świeckiej, obecnie grecko-katolickie władze kościelne starają się jak najdalej odgraniczać się od władz świeckich, przez co podkopują w oczach ludu autorytet państwa samego. Podczas gdy przed wojną w uroczystościach święcenia wody na Jordan brali zawsze udział przedstawiciele władz świeckich tak cywilnych, jako też wojskowych — obecnie wskutek oporu ze strony gr. kat. władz duchowych przedstawiciele państwa zostali zupełnie eliminowani od brania udziału w tych uroczystościach. Podczas gdy przed wojną księża w czasie nabożeństwa głośno modlili się za głowę Państwa, za samo Państwo i za wojsko — lud ruski przyzwyczajony do tych modlitw wcale ich dzisiaj nie słyszy. Podczas gdy przed wojną w cerkwi oprócz państwowego hymnu żadnego innego politycznego świeckiego hymnu śpiewać nic było wolno, obecnie gwałtem wprowadzono nowy, przed wojną samym nawet Ukraińcom nieznany polityczny hymn ukraiński, do wysłuchania którego wierni nieraz wbrew swej woli — siłą fizyczną są zmuszani. O odmawianiu poświęcania thalerhofskich krzyży przez gr. kat. duchownych już mówiłem. Bardzo często słyszy się w gr. kat. cerkwiach kazania na temat ujarzmionej przez Polskę Ukrainy — męki której bluźnierczo są porównywane — z mękami Chrystusa. Wszelkie zażalenia i protesty ludności ruskiej pozostają bez skutku. Ukrainizacja cerkwi i obrządku postępuje z każdym dniem coraz gwałtowniej naprzód. Dziś już używa się w cerkwiach jako też i w ukraińskich szkołach takiej terminologji, jak ukraińska cerkiew, ukraińscy święci, ukraiński kalendarz. Jakże można żądać w takich warunkach od chłopa ruskiego, ażeby szanował swą władzę świecką podczas gdy takiego poszanowania dla państwa nie widzi on wcale ze strony przełożonych swoich władz duchownych. I w tem wszystkiem nie dopatruje się Pan Marszałek Hałuszczyński niszczenia godności ludzkiej i to w sposób jak najbrutalniejszy. Że dotychczasowe wychowanie młodzieży w szkołach ukraińskich, na zamykanie których pp. przedstawiciele partyj ukraińskich skarżą się, jest zupełnie nieodpowiednie — o tem chyba nikogo nie potrzebuję przekonywać. Wychowanie to nadługo przed wojną — jeszcze za czasów austrjackich było złe. Wówczas już wychowywano młodzież w galicyjskich ukraińskich szkołach w nienawiści do wszystkiego co polskie. Wówczas już skażono młode dusze takiemi hymnami jak: ,,Ne pora, ne pora Lachowi służyty” i „My Hajdamaki, my wsi odnaki”, cóż więc dziwnego, że młodzież wychowana w atmosferze takiej nienawiści, na hymnach apoteozujących — nie otwartą walkę, lecz „noże święcone”, a więc morderstwa, że młodzież ta wydała przed wojną jeszcze z pośród siebie takiego bohatera, jakim był Siczyński i że młodzież ta dzisiaj w zbrodniczych aktach widzi najwyższe bohaterstwo. I któż w tym wypadku jest winien, młodzież? czy też jej kierownicy, jej wychowawcy, jej rodzice?
Bilans akcji sabotażowej UOW. za cały czas istnienia Państwa Polskiego przedstawia się ponuro: przecinanie drutów telefonicznych, napady na wozy i urzędy pocztowe, zamachy na pociągi, wysadzanie mostów kolejowych, zamachy na prywatne auta, zamach na Targi Wschodnie, zamach na Marszałka Piłsudskiego, zamach na Prezydenta Wojciechowskiego, zamordowanie ś. p. Sowińskiego, Matwijasa, Twerdochliba, zamordowanie setki posterunkowych i chłopów ruskich, tysiące podpaleń. I to trwało bez ustanku przez całych 13 lat. Jak tylko jaki niemiecki mąż stanu wystąpił z enuncjacjami, zwróconemi przeciwko Państwu Polskiemu, zaczynała się; u nas zawsze coraz gwałtowniejsza fala teroru. Wszystko to było robione na eksport — dla zagranicy, celem zwrócenia jej uwagi na stosunki panujące w Polsce, celem wywołania jak najostrzejszych represyj ze strony Rządu, ażeby, gdy to się stanie, cały świat miał dowód, że „7 miljonowy naród ruski jest przez Polskę prześladowany” (vide „Surma”). I wreszcie stało się to, co się w końcu stać musiało. Represje ze strony władz rządowych. Pacyfikacja, przeprowadzona przez władze we Wschodniej Małopolsce ma swoje złe strony dla samego państwa, rozluźnienie dyscypliny w wojsku i w policji – dla narodu zaś ruskiego, to że chłop ruski znowu, ucierpiał wskutek niesumienności, nie cofającej się przed niczem, polityki galicyjsko ukraińskiej przywódców partyjnych. Przy winnych ucierpiało i to przedewszystkiem pod względem materialym dużo niewinnych. Pacyfikacja ta ma jednakowoż i swoje dobre strony, a tych jest o wiele więcej. Przedewszystkiem dla państwa to, że tak sama UOW. jako też i cała zagranica przekonały się, że państwo ma dość siły, ażeby zaprowadzić u siebie porządek, że obecnie okazało się, że nieprawdą jest, jakoby cały naród ruski był zrewolucjonizowany. Gdyby tak bowiem było, to przecież wykluczoną rzeczą jest, ażeby 2.000 ludzi w przeciągu 3 miesięcy przez aresztowanie 1.800 osób, z których do dnia dzisiejszego zatrzymano 340 osób, uspokoiło 7-mio miljonowy zbuntowany naród. Lud ruski odniósł z tej pacyfikacji podwójną korzyść, przedewszystkiem:
a) tę, że poraz pierwszy od r. 1914 odetchnął swobodniej przed terorem ukraińskim,
b) następnie, że przestał już wierzyć w tę wyolbrzymioną silę UOW., gdyż przekonał się, że państwo jest od niej o wiele silniejsze.
Jeżeli zatem państwo ma siłę obywateli swoich karać, to w razie potrzeby potrafi także i obronić. Lud ruski zatem poraz pierwszy za cały czas istnienia Państwa Polskiego poczuł jego siłę—której dotychczas w państwie tem nie widział. Malulm necessarium — konieczne zło, jakim była ostatnio przeprowadzona we Wschodniej Małopolsce pacyfikacja, jest w każdym razie dla narodu ruskiego mniejszem nieszczęściem niżby nim byłoby zaprowadzenie stanu wyjątkowego, do sprowokowania którego dążyła UOW., gdyż wówczas nie byłoby mowy o dzisiejszych debatach sejmowych, lecz o sądach wojennych, któreby ruskich chłopów znowu wieszały i znowu ich rozstrzeliwały. Gdyby się to było stało, wówczas i zagranica musiałaby zająć odpowiednie stanowisko wobec Państwa Polskiego. Na szczęście tej broni nie dostali pp. Ukraińcy do ręki. Ciekaw jestem, gdyby dzisiaj we Wschodniej Małopolsce na miejsce Rządu Polskiego był rząd ukraiński i gdyby Polacy i Rusini do państwa ukraińskiego odnosili się dzisiaj w ten sam sposób, w jaki zachowują się dotychczas galicyjscy ukraińcy, należący do 3 stronnictw, wobec Polski — czy wówczas rząd ukraiński ograniczyłby się jedynie do samej tylko—w ten sposób przeprowadzonej pacyfikacji? Śmiem wątpić. Mówiąc dziś o przyczynach akcji pacyfikacyjnej nie zaś o jej aktach twierdzę stanowczo, że została ona sprowokowaną przez galicyjskie ukraińskie partje oraz przez UOW., które na skórze biednego chłopa rusińskiego przeprowadzają nadal swoje niesumienne polityczne eksperymenty. Jest świętą prawdą, że wskutek ostatniej akcji pacyfikacyjnej utworzyła się przepaść. Przepaść ta jednakowoż utworzyła się nie między narodem polskim i narodem ruskim, jak to mylnie pp. ukraińscy posłowie twierdzą, lecz między całym narodem polskim i ruskim z jednej, a pp. ukraińskimi politykami z drugiej strony. Interpelacja zatem, domagająca się ukarania winnych nadużyć w czasie tej akcji brzmi wobec tego wszystkiego, co dotychczas powiedziałem, conajmniej fałszywie w ustach tych pp. przedstawicieli ukraińskich, którzy ją wnieśli, gdyż oni sami de facto swoją dotychczasową polityką tę akcję zawinili, Oni więc tylko są jej faktycznymi moralnymi sprawcami. Na nich więc spada i cała odpowiedzialność. Cyfra 340 przez Rząd Polski zatrzymanych w areszcie osób jest bezsprzecznie ciężką i bolesną, czem jednakowoż jest ona wobec 80.000 przez Austrję przy współudziale ukraińców zamordowanych męczenników. Czemże jest ta cyfra wobec tysięcy zamordowanych przez wojska ukraińskie w roku 1918 biedków. Czemże jest ta cyfra wobec tysięcy aktów sabotażu, popełnionych przez UOW. na niewinnej polskiej i ruskiej ludności już w czasie istnienia Państwa Polskiego? I dziwnem jest, że ci sami politycy, należący do tego samego obozu, którzy ongiś spowodowali straszną krzywdę narodu ruskiego w czasie wojny światowej i w czasie walk ukraińsko – polskich i których ta krzywda dotychczas wcale nie bolała — że dzisiaj wylewają oni krokodyle łzy nad krzywdą, jakiej doznał naród ruski w czasie ostatniej pacyfikacji, która w rzeczywistości była także owocem ich długoletniej dotychczasowej pracy. I dlaczego ci panowie milczeli dotychczas o tamtych wszystkich barbarzyństwach? Dlaczego do dzisiejszego dnia nie wypowiedzieli oni chociażby jednego potępiającego słowa pod adresem swojej młodzieży, należącej do tajnej organizacji? Takiego w ten sposób odseparowania się od tej organizacji przez pp. posłów trzech ukraińskich partyj nie można sobie inaczej tłumaczyć, jak tylko zupełnym brakiem jakiegokolwiek wpływu na swoją młodzież albo — co jest bardzo prawdopodobne — zupełnem solidaryzowaniem się z tą młodzieżą. Interpelacja zatem dzisiejsza — według mego głębokiego przekonania — nie zmierza wcale do naprawienia krzywdy, która jakoby dotknęła cały naród ruski podczas ostatnio przeprowadzonej przez Rząd pacyfikacji. Interpelację tę uważani jedynie za środek angitacyjny. Według mego zdania, ma ona na celu szerzenie dalszej, dla państwa niekorzystnej propagandy też i poza jego granicami. Nie wątpię wcale, że przy wielkiej liczbie organów, użytych dla przeprowadzenia tej akcji, mogły zdarzyć się tu i ówdzie pewnego rodzaju niewłaściwości, a nawet i nadużycia ze strony poszczególnych jednostek. Tego rodzaju wypadków nie można jednakowoż uogólniać dla propagandy nazewnątrz. Mam jednak najpełniejsze zaufanie do naszych władz państwowych i jestem święcie przekonany, że w każdym wypadku nadużycia, który dojdzie do ich wiadomości, zarządzą one jak: najenergiczniejsze dochodzenie i że winne takich nadużyć jednostki zostaną surowo ukarane. Nie mają słuszności pp. przedstawiciele ukraińskich partyj, gdy twierdzą, że naród ruski odbudował się o własnych siłach, że nie miał on dotychczas żadnej pomocy ze strony państwa, które nigdy nie szło mu na rękę. Panowie wiedzą chyba najlepiej, czy i jakie zapomogi oraz czy i jakie kredyty budowlane w gotówce, względnie w materjałach zostały dotychczas wyasygnowane dla Wschodniej Małopolski. Panowie przypomną sobie chyba najlepiej, jak wysoką subwencję corocznie udzielał rząd polski ukraińskiemu towarzystwu rolniczemu „Silskij Hospodar” i że subwencja wynosiła rocznie 300.000 złotych. A ile subwencyj, a ile pożyczek udzielił rząd polski ludności ruskiej w Małopolsce Wsch. bezpośrednio, t.zn. za pośrednictwem polskich ekpozytur kas i banków z pominięciem ukraińskich? Panowie przypomną sobie chyba najlepiej, że w czasie klęsk elementarnych, które nawiedziły przed 2 laty Wsch. Małopolskę — nietylko rząd, lecz także i całe społeczeństwo polskie przyszło dotkniętej powodzie ludności ruskiej z wydatną pomocą materjalną. Niesłusznemi są zatem skargi p. Marsz. Hałuszczyńskiego, jakoby ze strony Państwa niczego dotychczas nie uczyniono w kierunku przerobienia mentalności narodu ruskiego, ażeby naród ruski, który dążył do stworzenia własnego państwa, mógł oswoić się z faktem, że został wcielonym do Rzeczypospolitej Polskiej. Panowie wiecie najlepiej, ile razy Rząd Polski wyciągał rękę do zgody i jaką zawsze była odpowiedź ze strony pp. polityków ukraińskich. Wspomną tu tylko chociażby o ostatnim pobycie min. Józewskiego we Lwowie, a było to jeszcze przed pacyfikacją. Niesłusznem jest twierdzenie p. marsz. Hałuszczyńskiego, że dążeń do zaostrzenia stosunków między narodem ruskirn i polskim ze strony pp. przedstawicieli ukraińskiech partyj wcale nie było. W tem miejscu pozwalam sobie zapytać p. marsz. Hałuszczyńskiego: Cóż zrobili dotychczas pp. galicyjscy politycy ukraińscy, ażeby znaleźć modus vivendi między narodem ruskim a narodem polskim? Co zrobili oni, ażeby podnieść w oczach ludu ruskiego autorytet państwa i władzy? Pp. przedstawiciele galicyjskich Ukraińców powinni, według mego zdania, poddać jak na j prędzej jaknajgruntcywniejszej rewizji swój dotychczasowy program polityczny, gdyż, jeżeli tego nie zrobią, to czeka ich w oczach ludu ruskiego bankructwo na całej linji. Koncepcja państwa ukraińskiego pod protektoratem Niemiec jest nierealną. Naród ruski na nią nigdy się nie zgodzi, chyba, że koncepcja ta zostanie zmodyfikowana i zmieniona z wyraźnem wyeliminowaniem wpływów niemieckich oraz z wykluczeniem z niej ziem naszych. W przeciwnym bowiem. razie czeka ją w przyszłości taki sam los, jaki już raz w roku 1918 spotkał. Całość i bezpieczeństwo narodu ruskiego jest jaknajściślej związana z całością i bezpieczeństwem państwa polskiego. wobec tego uważam za swój święty obowiązek pracować w kierunku całkowitego wyzwolenia narodu ruskiego z pod wpływów dotychczasowej niezdrowej dla niego i szkodliwej polityki pp. przywódców galicyjsko-ukraińskich. Czynić to będę jednakowoż nie drogą walki, nie drogą opozycji, lecz drogą zgody i drogą porozumienia z bratnim narodem polskim. Jako przedstawiciel lojalnego narodu ruskiego dążyć także będę do jego kulturalno-ekonomicznego podniesienia i do całkowitego ugruntowania dla tego narodu wszystkich tych praw, które Rzeczpospolita zapewnia w swojej konstytucji i innym obywatelom naszego państwa. W końcu zauważam, że stanowisko pp. przedstawicieli P.P.S., zajęte obecnie w Sejmie wobec sprawy pacyfikacji, pozostaje w sprzeczności — kłóci się stanowczo ze stanowiskiem, jakie zajęła w swoim czasie ta partja w swoim lwowskim lejb-organie – ,,Dzienniku Ludowym”, podczas rozpoczęcia akcji pacyfikacyjnej P. poseł Ciołkosz popełnił pewnego rodzaju lapsus, gdyż: mówił o rusinach zakarpackich i o Rusi przykarpackiej — konsekwetnie rzecz biorąc, powinien był mówić o ukraińcach zakarpackich i o Ukrainie przykarpacklcj, gdyż tak nazywają naród tamtejszy i tamtejszą ziemię pp. przedstawiciele galicyjskich ukraińskich partyj i to na tej samej historycznej podstawie, na jakiej oni termin „Ukraińcy” przystosowują do ludności ruskiej w b. Galicji. Wobec tego p. poseł Ciołkosz. niema racji, jeżeli twierdzi, że galicyjskim Ukraińcom dzieje się krzywda, gdy urzędowo określa się naród, zamieszkujący Wschodnią Małopolskę, jako Rusinów, a nie Ukraińców i nie jest to wcale przybieraniem nazwy zgodnie z historją. 
Chciałbym jeszcze poświęcić kilka słów samej wyłącznie kwestji ruskiej. W sprawie rozwiązania tak trudnego na pierwszy rzut oka problemu, jakim jest kwestja ruska w obrębie granic państwa polskiego, istnieją różne i to często dość rozbieżne zdania. Niektórzy politycy polscy upatrują interes państwa w jak najszybszem, całkowitem zasymilowaniu narodu ruskiego z narodem polskim, w całkowitem więc przekreśleniu narodowości ruskiej, obrządku i pisowni. Kto zna naszą historję i nasze stosunki, ten wie najlepiej, że taka asymililacja nie da się wcale przeprowadzić i że dla państwa polskiego nie jest wcale potrzebną, Państwu, jako takiemu, nie powinno wcale zależeć na tem do jakiej narodowości jego obywatele należą i jaką religję wyznają, względnie jakiego są obrządku, lecz przedewszystkiem na tem, jaki jest stosunek tych obywateli do samego państwa. W sprawie zatem ruskiej byłoby mylnem dzisiaj dążenie do tworzenia takiego dziwacznego typu obywatela, jakim byłby: „gente Ruthenus, natione Polonus”. W interesie państwa jest, ażeby „gente et natione Ruthenus” był przedewszystkiem „bonus ac diligens civis Rei Publicae Polonae”. Wszelkie zatem inne dążenia do rozwiązania kwestji ruskiej uważam za szkodliwe dla państwa. Tak samo mylnem było przedtem wygrywanie przez niektórych polityków polskich takiego atutu, jakim był jeszcze niedawno argument, że w Małopolsce Wschodniej należy się liczyć li tylko z Ukraińcami, gdyż oni przedstawiają jedynie realną siłę na tamtejszym terenie. Gdy Austrja postanowiła w latach 1880-tych rozbić Rusinów i stworzyć na terenie b. Galicji partję rządową t.zw. ukraińską, to nie liczyła się wówczas zupełnie z faktem, że w b. Galicji wszystkich ukraińców można było wtedy na palcach policzyć. A przecież dopięła, swego celu, a przecież taką partję wytworzyła. Zapewniam Panów, że ta zasugerowana społeczeństwu polskiemu siła ukraińska jest bańką mydlaną, która, w naszej wsi ruskiej już dzisiaj, prysła. Najlepszym tego dowodem jest, że już dzisiaj ludność ruska, niezadowolona z kierunku polityki przywódców ukraińskich, masowo i z własnej inicjatywy rozwiązuje „Łuhy, Proświty, Sokiły, Silskie Hospodary”, w których dotychczas ją strachem przed przyszłą Ukrainą trzymano i że już dzisiaj ludność ta emancypuje się z pod dotychczasowych wpływów polityków ukraińskich. Naturalnie, że i całe społeczeństwo polskie powinno poprzeć lojalną ruską ludność w jej dążeniu do wyzwolenia się z pod niezdrowych wpływów i uwzględnić jej najistotniejsze postulaty. Proszę mi wierzyć, że z chwilą:
a) gdy zostanie położony kres niesympatycznej i szkodliwej dla ruskiego narodu agitacji politycznej — prowadzonej w namiętny sposób przez księży ukraińskich w ruskich cerkwiach,
b) gdy będą zakładane szkoły ruskie, a nie ukraińskie ; gdy zatem wychowanie młodzieży ruskiej przyjdzie w pewne ruskie ręce,
c) gdy polskie kredyty rolnicze nie będą nadal otwierane dla kooperatyw, pozostających w rękach elementów wrogo dla państwa usposobionych, lecz gdy się je otworzy dla lojalnej rolniczej ludności ruskiej,
d) gdy urzędy państwowe zostaną obsadzone naszymi pewnymi ludźmi,
e) gdy zostanie ostatecznie załatwiona sprawa najstarszego ruskiego kulturalno – oświatowego instytutu ,,Narodny Dom” we Lwowie przez zniesienie w nim urzędu Komisarza Rządowego i przez oddanie całego miijonowego majątku tego instytutu w nasze ręce, t. j. w ręce przedwojennych, prawowitych właścicieli.
Wówczas i cały mniejszościowy problemat na terenie Małopolski Wschodniej w krótkim czasie zostanie jaknajpomyślniej dla państwa rozwiązany, wówczas wieś ruska sama położy kres wszelkiej iredencie. Pomoc, której obecnie naród ruski dla odzyskania swojej dawnej siły potrzebuje, — nie przedstawia przecież dzisiaj dla społeczeństwa polskiego tak olbrzymich trudności, jak te, z któremi spotykała się Austrja w latach 1880-tych, przy wytwarzaniu t.zw. partji ukraińskiej, mającej służyć za awangardę dla niemieckiego „Drang nach Osten”. I wcale nietrudnem jest dzisiaj wychowanie ludu ruskiego na dobrych obywateli polskich. Reasumując to wszystko, oświadczam, że głosować będą z Bezpartyjnym Blokiem, do którego mam zaszczyt należeć— za wnioskiem referenta, a przeciwko interpelacji przez pp. przedstawicieli ukraińskich partyj.

Spisek Chazarski

Odnośnie moich ostatnich wpisów i ogólnie „mojego”, przynajmniej obecnie dla mnie najwiarygodniejszego, wytłumaczenia stanu rzeczy w Europie Środkowej (i nie tylko):

Jest to skrzętnie chowany fragment historii… Ktoś tu odkrył, po kilkuset latach fizycznej dominacji,  że jak się chce naprawdę i długo rządzić Światem, zdegradować inne narody do poziomu bydła i zmusić, by były posłuszne to… trzeba to robić z ukrycia. Po cichu. Najlepiej rękoma skorumpowanych i zdemoralizowanych wyrzutków nacjii, które chce się podbić… Każdy inny sposób prędzej czy później prowadzi do rewolucji, powstań i z reguły kończy się wyrzuceniem najeźdźców.

Problem tkwi jednak w tym, że wciąż, w każdym pokoleniu, pojawiają się jednostki, które widzą tę całą maskaradę. Tych jednostek jest coraz mniej i są bezlitośnie zwalczane (kiedyś ścigane i zabijane, dziś głównie „ośmieszane” i wyzywane od „idiotów wierzących w jakieś tam spiski”, dopiero w ostateczności kończące jako „samobójcy”…). Mimo wszystko jednak, coraz więcej ludzi otwiera oczy…

Enej – Wesoły „kozaczok” czy może „heroj z Wołynia”?

Przeczytałem wczoraj artykuł na jednym z portali: ENEJ – DZIŚ POTAŃCZYSZ DLA MNIE, A…

Następnie zamieściłem to na swoim FB z komentarzem:
„A to ciekawe. Jak chłopaki z Eneja rzeczywiście mają smykałkę do historii i zabawy słowami to …muszą mieć naprawdę dobry ubaw patrząc na skaczących pod sceną potomków ofiar „pułkownika”…
(Jeśli tak jest to): Szacun za intelekt (dla muzyków) – Wyrazy współczucia za głupotę (dla fanów)”

No i się zaczęło, że to „chamstwo, szkalowanie, zazdrość itd…” lub „że to słabe”. Cóż…

Sprostowałem (bo rzeczywiście żal mi się zrobiło chłopaków):
„Ja po prostu wrzuciłem i skomentowałem to, co uważam za ciekawe.
A żeby nie było, to od razu pozwolę sobie zacytować podane sprostowanie samych muzyków. (Szacun 2 za zdanie nt upa – o ile szczere, a nie spowodowane g… w jakie wdepnęli):
„Liczymy że nikt nie ma wątpliwości że nie mamy złych zamiarów ale na wszelki wypadek tak wygląda nasze oficjalne stanowisko:zespołu ENEJ pochodzi od imienia głównego bohatera Eneidy Iwana Kotlarewskiego – ukraińskiej trawestacji utworu Wergiliusza (cz. 1 wydana w 1798, całość w 1842). Jest ona jednym z najważniejszych dzieł literatury na Ukrainie. W „Eneidzie” po raz pierwszy w historii literatury użyto języka ukraińskiego bez jakichkolwiek wpływów z zewnątrz. Stworzyło to zatem podwalinę literatury, od której powstał cały nurt zwany „kotlarewszczyzną”. Enej, główny bohater Eneidy to wesoły kozak podróżujący 
po świecie.
Nazwa zespołu powstała w 2002r., kiedy nikt z nas nie miał dostępu do Internetu, by sprawdzić czy nazwa ta ma inne znaczenie. Wokalista zespołu Piotr Sołoducha miał 14 lat, a wybierając tą nazwę, opierał się na wiedzy czerpanej z książek, nie miał zatem pojęcia o istnieniu Petra Olijnyka.
Zespół Enej nie ma nic wspólnego z Petro Olinykiem i nie chce być z nim kojarzony. Uważamy też, że ten człowiek krzywdził innych ludzi, był zbrodniarzem, a my jako zespół uważamy to za haniebne. Podobne zdanie wyrażamy w stosunku do UPA, którą uznajemy za organizację zbrodniczą.
Muzycy zespołu to Polacy i Ukraińcy, więc trudno ich posądzać o jakiekolwiek zamiary polityczne. Bardzo prostym dowodem na to, że odcinamy się od pułkownika UPA są nasze teksty, płyty oraz działalność koncertowa, w której nie ma ani słowa na temat trudnej historii obu narodów. Naszym celem jest łączyć poprzez muzykę, a nie dzielić ludzi. 
Budujmy więc razem wspólną przyszłość pamiętając o przeszłości. 
Manager i założyciel Enej Łukasz „Kojro” Kojrys”
Nie upieram sie przy wersji autora artykułu. Być może zespół Enej rzeczywiście opuścił pare lekcji historii o „ukraińskich herojach”, a na imprezach rodzinnych wychodził z pokoju, jak wujek, ciotka lub dziadek zaczynali temat o „samostijnij ukrainii i sotniach”. Mogło tak być. Temat tabu i koniec. W Polsce też są „polacy” (bo takich, co nie znają historii, to trzeba pisać z małej…) co nie słyszeli o „Ince”, „Nilu”, „Zośce” itd…
Ale, o ile oni sami, z uwagi choćby na ich młody wiek, mogli to „przeoczyć” to jednak ciężko mi uwierzyć, że w ich najbliższym otoczeniu nie ma nikogo (starszego), ktoby się nie interesował historią swego narodu i jego „rycerskich bojowników o wolność”. Nie mają, żadnego oddanego fana z prawicowych kręgów ukraińskich, który by im nie pogratulował „pomysłu”? Bez jaj. Przez ponad 10 lat nikt im nie powiedział, że oprócz „wesołego kozaka” był też znacznie mniej wesoły, wąsaty skur…wiel o tej samej ksywie? Kiepskie tłumaczenie.
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Przeprosić fanów za SWOJĄ niewiedzę, odciąć się od mordercy i zmienić nazwę na np Eney. Po sprawie.
A o ile ładniej by to wyglądało, gdyby wyszło od samego zespołu jakiś np. rok temu…” – koniec sprostowania.

Teraz dodam tylko, że jeśli chłopaki rzeczywiście uważają, „że ten człowiek krzywdził innych ludzi, był zbrodniarzem, a my jako zespół uważamy to za haniebne. Podobne zdanie wyrażamy w stosunku do UPA, którą uznajemy za organizację zbrodniczą.” to tym bardziej powinni poważnie pomysleć nad zmianą nazwy i odejściem od, jakby nie było, skompromitowanego imienia/ksywy.

Wiem, wiem: Internet, pozycjonowanie itd, itp. No, ale sorry: Jakbym nazwał sobie zespół Adolf lub Papa Józio to raz: świadczyło by to o mojej niewiedzy czyli głupocie, a głupotę trzeba tępić i prostować, a nie wybielać i się nad nią rozwodzić, a dwa to jak tylko bym pojął, co zrobiłem to sam bym to wszystko odkręcał, a nie czekał i liczył, że może „to nie wypłynie”. No chyba, że robiłbym to wszystko z pełną premedytacją (ale ten wariant odrzucamy, tak?)
W 2002 internetu nie było, ale mamy 2015, internet jest, a w nim oprócz wesołych kozaczków również nowe pokolenia prawicowców w każdym kraju. Szczególnie w postkomunistycznych, skłóconych ze sobą narodach słowiańskich.

Zdaję sobie sprawę, że takimi wpisami nie przyczyniam się nijak, w mniemaniu większości, do pojednania się naszych, przecież bratnich narodów, ale, jak zaznaczyłem jest to tylko ułuda dla „durnowatej większości”. Podobnie jak ułudą jest nazywanie całej tej poprawności politycznej i tolerancji drogą do zbudowania „cudownego świata”. Bzdura.
Bo tak naprawdę droga do pojednania i ponownego zjednoczenia się Słowian wiedzie właśnie przez tego typu, nieprzyjemne sprawy.
To jest Karma. Ona zawsze wraca. I żeby ją przerwać lub zmienić nie ma innego wyjścia, jak usiąść, przeprosić za winy Ojców i jednocześnie przebaczyć za cierpienia jakich doznali ich Ojcowie. Każda strona w stosunku do każdej. Uczciwie i bez wybielania lub licytacji kto, komu, ile i kiedy. Przeprosić i przebaczyć. Następnie zastanowić się co lub kto i kiedy spowodował, że dzieci trójki braci, Lecha, Czecha i Rusa zaczęły skakać sobie do gardeł i szarpać się jak psy po dziś dzień, zamiast budować wspólną przyszłość i bronić wspólnych korzeni i wspólnej ojcowizny!
Nie zrobimy niczego, jeśli nie zaczniemy od pierwszego kroku. Oczywiście nie jest to w interesie nikogo, kto patrzy na wschód Europy jak na jeden wielki obóz z tanią siłą roboczą. Na nieszczęście dla nas, Ci którzy to robią, mają w ręku całą machinę propagandową. I to nie od wczoraj, a już od ładnych kilkuset lat. Kilkaset lat też (grubych kilkaset!) konsekwentnie pracują nad tym, by ten nasz rozłam pogłębiać i eskalować. Ktoś się może zgadzać lub nie. Ale prawda jest taka: W rodzinie problemy powinno załatwiać się od ręki, przy stole i jak najszybciej. Jest to cholernie trudne.
Wiem bo mam dwóch Braci i Siostrę 🙂 i z biegiem lat róznice między nami są coraz większe, a problemy wciąż się pojawiają. Jeden po drugim. Ale zdaję sobie sprawę (jak i Oni), że póki tylko gramy fair to zawsze będzie dobrze.
Tak samo powinno być w skali makro: Ktoś zrobił błąd? Posłuchał rad nie tego kogo trzeba? Dał się napuścić na Brata? No to cóż… Albo zabije, a później zostanie zabity, jego dzieci dalej będą zabijać, a ich dzieci dalej umierać z ręki dzieci tych drugich, albo w końcu ktoś powie: Dość! Mam nadzieję, że ktoś taki się znajdzie, póki jeszcze jest szansa na utrzymanie tej „boskiej” hapogrupy  R1A1 w jako-takiej czystości.
Bo jak nie to za jakieś 50-100 lat, po dzisiejszej Europie bedą ganiać się już tylko dwie bandy: jedna bez jakiejkolwiek tożsamości, z tęczowymi flagami w tyłkach, a druga z czarnymi workami na głowach i mieczami do „prostowania niewiernych”…

Zamykając temat: Nie ma co się obrażać tylko napisać sensownie: jestem Ukraińcem i nazwałem zespół tak i tak, ale rzeczywiście, słaby ze mnie historyk i dałem ciała. Przepraszam. Moja wina. Nazwę można zostawić, bo przecież była taka książka i miała takiego bohatera i był wesoły (jak chłopaki) i w ogóle to bez sensu… ale… wtedy smród będzie się ciągnął dalej. Takie czasy. Internet niczego nie zapomina… Proponuję „Eney” 🙂

Y ne je szto sia tu zol’ostyty, Bratia 🙂
Zdrawlu
Ya’an
RUSYN!

Eurowizja. Ukraina. Rosja. Unia. Polska.

no to może zacznę coś pisać…

Może zacznę od tego, co mam aktualnie w głowie.
Świeża refleksja nt. wczorajszego „mass show”, czyli „Eurowizji” wpleciona w tło obecnych wydarzeń na wschodzie Europy.

Ja widzę to tak:
1. EUROWIZJA
Eurowizję, mimo realnych głosów oddanych przez widzów i wbrew wszystkiemu wygrywa gość z brodą i w sukience, ucharakteryzowany na Jezusa i walczący o „powszechną akceptację i tolerancję”. Osobiście uważam, że piosenka i samo wykonanie nie mają żadnych przeciwskazań by stać się hitem, ale promocja TAKIEGO właśnie wizerunku artysty, czyli kogoś kto pretenduje do tytułu autorytetu i wzorca do naśladowań, kosztem normalnych wykonawców, którzy, jak wskazują oficjalne statystyki na stronie eurowizji zostali znacznie wyżej ocenieni przez głosujących,  powinno być znacznie bardziej wyważone i okraszone normalnym, zdrowym komentarzem (na który niestety nie ma miejsca w świecie, gdzie dominuje nowomowa, czyli tzw. „poprawność polityczna”)
2. UKRAINA
Na wschodzie trwa „rewolucja ukraińska”. Jedni mówią, że sterowana z Waszyngtonu i Berlina, drudzy, że to „głos zwykłych obywateli”.
O ile jeszcze mogę zrozumieć Ukraińców, którzy widzą w Europie szansę na lepsze życie (które kończy się zazwyczaj możliwością wyjazdu z kraju i pracy na najnizszych, fizycznych stanowiskach w Zachodniej Europie…), o tyle jednak nie mogę pojąć jak można było oczekiwać, że Rosja przyjmie bez zastrzeżen „scenariusz wiosny arabskiej” tuz pod swoimi drzwiami… Reakcja była i wciąż jest przewidywalna. Rosjanie nie muszą angażować się oficjalnie w kraju, gdzie ponad połowa ludności mówi i myśli po rosyjsku. W kraju, gdzie mają wielu sympatyków (tych oficjalnych i tych zakonspirowanych)
3. POLSKA (w kontekście Ukrainy)
Rozumiem, że jesteśmy najbliższym sąsiadem i w naszym interesie jest utrzymanie Rosji jak najdalej od naszych granic. Najlepiej tam gdzie jest teraz, czyli za Ukrainą. Ale zamiast otwartego machania szablą i wystawiania się na pierwszy cios widziałbym tu raczej stanowcze stanowisko polityczno-dyplomatyczne, które wymusiłoby NATYCHMIASTOWE gwarancje bezpieczeństwa i reakcje, tych, którym , jakby się mogło zdawać, na obecnym układzie sił powinno zależeć najbardziej, czyli :USA, UK, Niemcy itd. (no chyba, że Warszawa realizuje scenariusz napisany jej gdzie indziej, ale o tym później…). Drugim rozwiązaniem powinno być jak najszybsze nawiązanie/zwiększenie współpracy polityczno-wojskowej w ramach znacznie rozszerzonej Grupy Wyszehradzkiej  (Szwecja, Finlandia, Kraje Nadbałtyckie, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria i byc może niektóre kraje byłej Jugosławii, choć zważywszy na wpływy Rosji w Serbii nie liczyłbym na ten kraj…). Odpowiedzią na mobilizacje wojsk rosyjskich powinna być natychmiastowa mobilizacja wojsk w/w połączona ze wspólnymi manewrami…

4. ROSJA
Jak działa Rosja w odniesieniu do sytuacji na Ukrainie każdy widzi i wie. Co prawda, żeby mieć pełny obraz należałoby przełączać TVP, BBC i RussiaToday i samemu wyciągać wnioski oparte na średniej, ale ogólny obraz można wyłapać nawet z jednostronnych i nieobiektywnych relacji.
Po wciągnięciu Krymu, troszkę słabiej idzie Putinowi ze wschodnią Ukrainą. Wychodzą na jaw coraz to nowe błędy specnazu i domniemanych organizatorów zamieszek. Wychodzą na jaw, albo są fabrykowane przez nauczonych po Krymie służbach specjalnych Ukrainy, szybko doszkolonych przez CIA i pokrewne agentury zachodnie. Pewnie racja tkwi po środku. Zresztą nowe władze Ukrainy i ich zachodni sojusznicy musieliby być naprawde strasznymi ignorantami gdyby nie dostosowali się do narzuconej im taktyki Kremla…

Teraz to połączmy:
Rosja przedstawia swoim obywatelom (i nie tylko swoim) wizję odradzającego się faszyzmu i zaślepionego zachodu europy, który jest sterowany bezpośrednio z USA.
Teraz, dzięki Eurowizji (wynik plus buczenie przy podawaniu głosów państw „bloku rosyjskiego”) zachód daje im kolejny dowód, na to, że popadł w zboczenie i utratę wszelkich wartości cywilizacyjnych, o które Putin u siebie stanowczo walczy (czy to się komuś podoba czy nie – zdecydowana większość ludzi woli normalność!).
Jeszcze szybka aluzja co do buczenia przy głosowaniu: Buczenie było reakcją na oczywistą ustawkę przy wynikach państw „bloku rosyjskiego”. Ok. Zasłużone buczenie. Ale niech mi teraz ktoś powie jakie buczenie powinno przejść nad Europą dziś, dzień po Eurowizji, kiedy okazało się, że wszystkie wyniki z państw zachodnich są kompletnie inne niż wola głosujących ?? (zainteresowanych odsyłam do oficjalnych statystyk na stronie internetowej eurowizji)

Wracając do tematu:
Wszystko rysuje mi się w następujący sposób:
Powstał (prawdopodobnie już bardzo dawno temu) scenariusz kolejnego podziału Europy i kolejnego rozbioru, tym razem już ostatecznego Polski.
To co teraz widzimy to tylko realizacja tego scenariusza i przedstawienie, które ma za zadanie zobojętnienie mieszkańców środkowej Europy na wystarczająco długi czas  by było już za późno na jakąkolwiek realną obronę przed podziałem.
Wg tego scenariusza Polska nie może dążyć do rozwoju i unii z najbliższymi sąsiadami. Unii, która skutecznie mogła by się przeciwstawić dążeniom zarówno Berlina jak i Moskwy. Unii, która w przeszłości spędzała sen z oczu władców wschodu i zachodu.
Polska ma być ogłupiona i wystawiona ostatecznie na wyreżyserowany akt pt: Wojna. Skutkami tej wojny, poza oczywistym biznesem dla wszystkich zainteresowanych, bedzie katastrofa ekonomiczno-demograficzna naszej części kontynentu i ostateczny jej podział z oficjalnym wcieleniem do Niemiec i Rosji włącznie.
W międzyczasie mamy etap przerabiania tego regionu na jeden wielki obóz pracy (bez straznikow!) z której zyski idą bezpośrednio do krajów, z których wpłynął kapitał inwestycyjny. Wpłynął więc ma prawo wypłynąć. Oczywiście. Z tym, że wpłynął, został i się rozwija w skutek bezprecedensowego oszustwa pt „prywatyzacja”, które to oszustwo rzuciło na kolana i ostatecznie rozbiło całkowicie gospodarkę i przemysł podbitych w ten ekonomiczny, bezkrwawy sposób krajów. To wszystko, wspomagane odpowiednimi ustawami tak z Brukseli jak i z Wiejskiej,definitywnie zabija jakiekolwiek proby podniesienia sie z kolan. Polacy maja opcje: praca dla szczęściarzy, którzy dostana sie do Volkswagen Polska lub innego Tesco albo wyjazd na zmywak. To oczywiscie uogolnienie, ale prosze mi tu nawet nie wciskac, że „wyssane z palca”.
Jest to faza przejściowa lub jak kto woli „testowa”. Jeśli test się uda i do żadnych zrywów niepodległościowych, dzięki propagandzie i podstawionym „włodarzom” nie dojdzie to być może ta forma zarządzania „przywiślańskim krajem”, odpowiednio jeszcze pogłębiona i dopracowana pozostanie tu na dłużej….

Prognozy:
Zdepopulowana Polska (i nie tylko) będzie dogorywać w sztucznym, nadmuchanym klimacie zagrożenia (tak, tak: dokladnie jak u Orwell’a w „1984”…)
Ludzie ogłupiani propagandą  będą pracować w zagranicznych firmach za minimalne pieniądze i z wdziecznoscia dla „dobroczyncow”, wzbogacając kraje, które bedą/są właścicielami tych firm. Powstaną narody lub naród „wybrany”, w którym życie bedzie bezstresową sielanką opłacaną w/w zyskami i fizyczną, najemna pracą pod-ludzi z w/w regionu, którzy na terenie panstwa uprzywilejowanego będą mieli „szczescie i zaszczyt” sprzątać, prać, budować itd.. Tak jest zresztą teraz i każdy to widzi. Każdy o tym rozmawia „przy kieliszku” (potem wstaje, kaca zapija redbullem i śmiga do „arbeit” lub po „kwit”…) I o taki los „walczą” teraz Ukraincy.
A wszystko pod osłoną srebrnych ekranów i poprawności politycznej.

PS: Wnioskując po komentarzach na stronie eurowizja.com wydaje mi się, że cel został osiągnięty:
Polska, wg mnie rzeczywiście troszkę zbyt wulgarna, ale NORMALNA propozycja, która DOBITNIE wiąże nasz kraj ze słowiańskimi korzeniami stawiając nas w jednym rzędzie z Rosją, Ukrainą, Białorusią itd… przegrywa z przekoloryzowaną poprawnością polityczną.
Jak już pisałem: artystycznie Austria pobiła Polskę i zdecydowaną większość konkurencji, ale z pełnym rozmysłem zaplanowany i zrealizowany skandal przy wynikach (głosy jury przekreśliły głosy tych, którym to show serwowano) osiągnął swój zamierzony cel. I to wielopoziomowo:
1. Rosja ma kolejny dowód na demoralizację i zgniliznę zachodu, przed którą oficjalnie broni swoich (póki co: tylko swoich i rosyjskojęzycznych) obywateli
2. Wkurzona opinia publiczna, głównie z Polski, traci punkty w propagandowej prasie zachodniej jako „homofobiczny, wulgarny zaścianek”, który po pierwsze nie może pogodzić się z przegraną, a po drugie… wyraźnie przywołuje wspólne pochodzenie kulturowe z… Rosją.

Brawo.
1. Zapał do niesienia pomocy i wyzwolenia wschodniej Europy z rąk faszystów i zboczeńców napewno wzrośnie
2. Zapał do ewentualnej obrony zaścianka przez społeczeństwa zachodnie napewno spadnie.
3. Depopulacja Polski gwarantowana jak w 39 (tym razem skuteczniej bo z grzybkami nad Warszawą i może Krakowem – bo Szczecin i Wroclaw Niemcy ruszyc nie pozwolą…)
4. Ruscy „obronia przed faszyzmem” obywateli wschodniej europy
5. Unia (ze stolica w Berlinie) powstrzyma „barbarzyncow i terrorystow” na linii Wisly.
6. I wszyscy beda żyli długo i szczesliwie (w Moskwie i na zachod od Odry) oraz krótko i ciężko (miedzy Odrą a Smoleńskiem)

Dobra. To by było na tyle jeśli chodzi o mój pierwszy, oficjalny wpis na moim pierwszym blogu.

Pozdrawiam
Mistrz (samozwańczy, ale zawsze… 🙂 )

———————-
YA’AN: WO-Y-NA (-Y-)