OGÓLNIE

YA’AN / MYSP
Sławianin (bo wolę tak, niż „Słowianin”) od „prawieków”.
Ponoć…
Bo kto to tak naprawdę może wiedzieć? Szczególnie jak wdepnie się w „filozoficzne” rozważania z poziomu „świadomości i duchowości” (a lubię…)…
W każdym razie: Tak to czułem i czuję (w głowie i gdzieś w okolicy splotu słonecznego…)…
Linia genealogiczna z obszaru Karpat, wg. podań zamieszkałego przez plemiona Białych Chorwatów (Chrobatów). Następnie zrusyfikowanego, później polonizowanego, madziaryzowanego, a obecnie „ukrainizowanego”.
Dla jednych to zachodnio-południowa / południowa Małopolska, dla drugich Galicja/Beskid/Bieszczady/Podkarpacie/Zakarpacie/Karpacie/Karpaty (Chrobaty?) itd, itp.
Ja wolę historycznie: Ruś (Czerwona?).
Zatem, idąc powyższym tropem, reprezentant najdalej na zachód wysuniętego narodu „wschodnio-sławiańskiego” (jak dla mnie: naród sławiański był i jest jeden…). Jednego z nielicznych, który od ponad 7 wieków (wg. oficjalnej, a dla mnie coraz bardziej banalnej wersji historii) nie ma swego państwa, tzw. „Kurdowie Europy”, czyli po prostu Rusini/Rusy/Ruscy (tak, tak: Ruscy to nie tylko (lub może nawet wcale) Moskale…), ci od Rusi (tzw. „kijowskiej”, a bliżej: „halickiej” lub jako się rzekło: „czerwonej” – dla mnie po prostu RUSI).
W Polsce przezywany „Łemkiem” (ale dopiero od jakichś 120 lat… – co to jest w porównaniu z minionymi wiekami? Dlaczego przyjęliśmy to przezwisko? Po co? – Nie wiem. Szczerze mówiąc: nie lubię go…), dla Słowaków „Rusnak”, dla Anglosasów i innych teutonów, czy Madziarów „Ruthenian”…
Nie mylić z Rosjaninem/Moskalem!
Pod żadnym pozorem nie przezywać „ukraińcem” i nie wiązać z „ukrainą” i jej, tfu!, „herojami”!
Ruś to nie „ukraina”, a Rus/Rusin to nie „ukrainiec”! To tak, jak nazwać Polaka „prywiślańcem”… Zaraz, zaraz, ktoś już tego próbował kiedyś, nie? Teraz próbują wdrożyć coś innego: „polin” i „polinijczycy”. Bo skoro za Bugiem pykło, to dlaczego niby tu ma nie wyjść? O co to całe aj waj? 🙂
Rozwijając: dzisiejsi „ukraińcy”, jak mają ciut oleju w głowie i byle jaką książkę historyczną pod ręką, to szybko powinni dojść do wniosku / przypomnieć sobie, że są Rusinami/Rusami.
Za to Rusin/Rus może „zostać u’kraińcem/zakraińcem/przykraińcem, czy innym kraińcem” jedynie, jak mu tego oleju w głowie całkowicie i definitywnie brak…  (PS: już sama ta nazwa mnie odrzuca: jest taka perioratywna, że szkoda się w nią wgłębiać… To tak jakby nazwać kogoś „zaściankowcem”, „zadupiakiem”, „prymitywem”,  mieszkańcem/obywatelem(!) jakiegoś zadupia u kresu cywilizacji… Nawet kryminaliści (w głównej mierze) z Zaporoża, zwani Kozakami wiedzieli, że już lepiej nazwać „swoje państwo” Hetmanatem, niż „ukrainą”… No ale ktoś tu zrobił se niezły żart i dopiął swego (ku swej, jak mniemam, trwającej po dziś dzień uciesze…))
Rusinem byłem, jestem i będę. I nie ja jeden.

Poglądowo: niepoprawny panslawista wierzący w odrodzenie prawdziwej Sławii/Unii/Konfederacji Sławiańskiej/Międzymorza/Rzeczypospolitej Wielu Narodów…
I nie, nie w wydaniu promowanym przez Moskali w czasach rządów tzw. Romanowów (Niemców swoją drogą…), ani tym bardziej nie w wersji morderczego wysrywu, który wychłeptał chyba najwięcej sławiańskiej krwi, zwanego „zsrr”…
Czekam na prawdziwą Konfederację Niepodległych, Bratnich Narodów Sławiańskich takich, które wolne będą od wszelkich podjudzeń, knowań i obcych agentur (niezależnie, czy są to agentury kierowane z Rzymu, Bizancjum czy innych, nowocześniejszych, ale wciąż pasożytniczych ośrodków kolonizacyjnych!). Czekam se spokojnie na odrodzenie, albo bardziej przebudzenie siły, która jako jedyna może w końcu przywrócić normalność w tej pięknej, ale od wieków skłócanej i bezpruderyjnie kolonizowanej części Świata. Naszej części Świata! Naszego DOMU /  Naszoj CHYŻY!

Raper z rockowo/metalową przeszłością, do której coraz częściej lubię wracać.
Piszę, nagrywam i słucham.
Po polsku i po rusińsku/rusku.
Sam (YA’AN), z Braćmi (BRATSKŁAD), z przyjacielem (ZDS) i ze znajomymi (starymi i nowymi, z „reala” i z „neta”).
Niestety (albo stety może?) wraz z wiekiem, coraz rzadziej włączam mikrofon…
No nic. Tak to już jest. Chyba…

Poza „okazjonalnym muzykowaniem” pracuję, jem, oddycham, śpię itd.
Od czasu do czasu przeczytam/przesłucham jakąś książkę lub obejrzę jakiś film.
I to by było na tyle.
Całą resztę znajdziecie na tym blogu.
Od muzyki przez zainteresowania i poglądy (często tzw „skrajne i niepoprawne politycznie” – bzdura!).
Nie wiem czy i kogo to może w ogóle interesować, ale co mi tam?
I tak nie mam zamiaru robić tego jakoś regularnie więc…

Zapraszam i Pozdrawiam / Zdrawlu
-Y-

Świętowit_01

One thought on “OGÓLNIE

  1. Czekam, i czekam, i czekam… a tu nic. Czy TAM była tylko jedna „wolna myśl”, Mistrzu??? Bo… jak by Ci tu powiedzieć, żeby zostać blogerem, trzeba… blogować:) Fani czekają…

Możliwość komentowania jest wyłączona.