47 -69 rocznica wysiedlenia Rusinów

Dziś mija 69 lat od dnia, w którym prl-owskie władze postanowiły wypędzić autochtoniczną ludność Beskidu Niskiego, a ściślej wsie powiatu gorlickiego.
„akcja wisła”(specjalnie z małej) rozpoczęła się kilka miesięcy wcześniej, ale data 14sty czerwca jest dla mnie o tyle ważnym jej momentem, że wówczas chazarskie psy z nkwd/sb/ub itd., wykorzystując polskie ręce i karabiny pozbawiły ojcowizny rodzinę mego Ojca, wysiedlając wieś Konieczna.
Każdy ma swoje teorie na temat całej tej „akcji”. I ja mam swoją. I nie jest ona bynajmniej oparta na tzw. „wiedzy powszechnie obowiązującej” jako, że jedynie ostatni debil nie zna powiedzenia, iż „historię (a więc i „edukację”) piszą (tworzą) zwycięzcy”. I jeśli ktoś wciąż myśli, że zwycięzcami IIWŚ (i wielu poprzednich) można nazwać jakichkolwiek Słowian to jest niestety mocno ograniczony intelektualnie i chcąc niechcąc leci w dół po równi pochyłej, podstawionej już kilka/kilkanaście stuleci temu pod nasze nogi…
Nie będę się tu rozwodził co mam na myśli. Zainteresowani sami mogą i zapewne znajdą potrzebne informacje. Jest ich coraz więcej. Na całe szczęście.

Piszę niniejszy post gdyż nienawidzę łamać danego słowa, a Ci którzy śledzą moje ostatnie poczynania muzyczne (jest ich przynajmniej 2óch – pozdrawiam Bratskład 🙂 ), wiedzą, że jakiś czas temu obiecałem zaprezentować Światu krążek, nad którym pracę rozpocząłem w maju 2015, a do którego zbierałem się od dekady i który śmiało mogę nazwać „dziełem swego życia” (a juz definitywnie tego dotychczasowego…)

Pierwsza w dziejach (o ile mi przynajmniej wiadomo), długogrająca płyta hiphopowa w języku rusińskim (dotychczasowe płyty BS zawierały jedynie pojedyńcze utwory w tym języku) miała się zatem pojawić właśnie dziś, w 69tą rocznicę wypędzenia mieszkańców Koniecznej. Niestety, jak to zwykle bywa, z przyczyn nie do końca zależnych ode mnie, muszę przesunąć premierę albumu „Rus-Y-Rap” o około dwa tygodnie. Przepraszam.

Niemniej jednak postanowiłem dziś spędzić niemalże całe popołudnie, cały wieczór i prawdopodobnie pół nocy, by wynagrodzić tę obsuwę prezentacją jednego z 15stu utworów, jakie zawierać będzie krążek.
Wybrałem numer, który nawiązuje bezpośrednio do dzisiejszej rocznicy i wg niektórych „Rusinów” jest „zbyt kontrowersyjny/ostry/wulgarny, by mogli go z czystym sumieniem polecić lub wesprzeć w jakikolwiek sposób”. Hmmm. Nurtuje mnie jedynie jedna myśl: Czy Ojcowie i Matki (bo mowa głównie o pokoleniu synów i córek wypędzonych…) tychże „łemków/rusinów” (małe litery również tu stosuję z premedytacją) podzieliliby zdanie swych dzieci na temat poruszany w tymże właśnie utworze? Bo śmiem przypuszczać, że przełożyli by raczej przez kolano jednego z drugim i wyprostowali nieco ich „dyplomatyczny punkt widzenia”! No, ale cóż: nie mnie tu oceniać kto komu i za ile sprzedaje honor i pamięć oraz z jakich pobudek to czyni…
Obserwując to jednak, przestało mnie już dziwić jak to możliwe, że Ruś nie odzyskała niepodległości od tych kilu długich stuleci. Dlaczego nie wykorzystała swej szansy podczas Wiosny Ludów i później, po I WŚ i dlaczego nadal siedzi cicho. Już się nie dziwię. Nasi ludzie mają mentalność identyczną z mentalnością naszych braci Polaków z okresu między kleską powstania styczniowego, a  1914, czyli: „wszystko stracone. Jedyne wyjście, to siedzieć cicho i tańczyć tak jak grają…” Z tą małą różnicą, że Polacy to duży i silny naród, dzięki czemu w końcu udało im się przełamać ten marazm i odzyskać jako-taką niepodległość. A Rusini? Cóż, wychodzi na to, że w tym pokoleniu pozostaje nam jedynie starać się przechować pamięć (co jest coraz trudniejsze, tym bardziej, że wiele akcji torpedowanych jest, jak widać, od środka…)

Nieważne! Jak mówi moja chrześnica: „Srał ho pes!” Czy komus się podoba czy nie: dziś wrzucam utwór „47” a za dwa tygodnie resztę płyty, za którą „władza (nie rusińska bynajmniej, ba: nawet nie słowiańska!) powinna mnie rozstrzelać, a judeochrześcijańscy kapłani spalić na stosie” – bo tego właśnie będziecie mogli sie spodziewać po „RUS-Y-RAP”!

SŁAWA BOHAM i WICZNAJA PAMIAT ANTENATAM!

PS: Na całe szczęście są też wśród Rusinów osoby, które żywo zainteresowały się moją formą przekazania kilku mysli i, jakby nie patrzeć, kultywowania i promowania rusińskiej kultury, a tj. naszego języka. Wiedzą doskonale, tak samo jak i ja, że taka forma przekazu ma szansę dotrzeć tam, gdzie innym, „kulturalnym i mile widzianym” napewno się nie uda. A jest to obszar bezwzględnie konieczny do opanowania dla każdego ,kto marzy czy to o wskrzeszeniu czy też unicestwieniu danej nacji. Obszar, od którego zależy dosłownie wszystko. Wiecie o jaki „grunt” chodzi? Jestem pewien, że tak!
„nastupna generacyja mat toto na uchach! Ne chodyt i ne szukat” ne obertat sia jak hupa!

Wulgarnie? Owszem. Ostro? Byc może. Prawdziwie? Z pewnością!
Zapraszam do odsłuchu:

Title: 47
Album: RUS-Y-RAP (coming out soon! follow RBTOF for updates)
Artist: YA’AN
Woman’s Voice: EWA MLYNARYK-HYRA
Producer: DRUMMA RECORDS
Guitar: M. SMOTER
Scratch: DJ BART
Mix & Mastering: TOM S. RAY
Recorded: CRE:8 (Edinburgh)
Label: RYMOBITTOFABRYKA
Year: 2016

Graphics/Cover: N. MALECKA-NOWAK
Lyrics: YA’AN
Linguistic Corrections: O. DUC

Reklamy

Republika Łemków. Niespełniony sen o wolności

Oto dwa skrótowe opracowania odnośnie Łemków/Rusinów i ich dążeń niepodległościowych od czasów europejskiej Wiosny Ludów do II WŚ:
===============================================
Republika Łemków. Niespełniony sen o wolności
Autor: Sławek Zagórski
Dziennikarz, historyk zajmujący się militariami i historią wojen XX wieku

Treść:
W 1918 roku na terenie dzisiejszej Polski powstało efemeryczne państwo – Rusińska Narodowa Republika Łemków. Przetrwało zaledwie dwa lata i był to jedyny okres, kiedy Łemkowie cieszyli się niepodległością.

Rząd Narodnoj Republyky Lemkiwskoj

W europejskiej historii XIX wiek zapisał się jako okres, w którym narody nie posiadające własnych państw zaczęły podnosić dumnie głowy, domagając się swobody. Największe państwa wielonarodowościowe: Wielka Brytania, Francja, Austro-Węgry i Imperium Rosyjskie, były niezbyt skłonne do dawania jakiejkolwiek autonomii narodom zamieszkującym ich terytoria.

Ucisk społeczny i brak możliwości decydowania o własnym losie spowodowały, że mieszkańcy większości państw europejskich wystąpili przeciwko władzy. Wielkie rewolucje, zwane Wiosną Ludów, przetoczyły się po całym kontynencie. Poprzez działaczy węgierskich, kierujących Powstaniem Węgierskim w 1848 roku, idee wolnościowe dotarły również do Rusinów.

Droga ku wolności

Rusińskie narodowe odrodzenie było skutkiem działalności dwóch aktywistów: Aleksandra Duchnowycza, autora pierwszego almanachu literatury rusińskiej i podręcznika do naukijęzykarusińskiego, a także autora słów hymnu narodowego „Ja Rusinem byłem, jestem i będę”, oraz Adolfa Doriańskiego, posła sejmu węgierskiego czterech kadencji, wielkiego zwolennika stworzenia samodzielnego okręgu rusińskiego w ramach imperium Habsburgów.

Pierwszą udaną próbą było stworzenie tzw. Okręgu Użhorodzkiego, który istniał do marca 1850 roku, czyli niecały rok. Zgodnie z umową można było wówczas swobodnie nauczaćjęzyka, a także rusiński, obok węgierskiego i niemieckiego, stał się oficjalnym językiem okręgu.

Jednak już od lat 60. XIX wieku do początku XX wieku nastały trudne czasy dla Rusinów. W 1867 roku Monarchia Austro-Węgierska zmieniła się w monarchię dualistyczną, co praktycznie dawało Węgrom możliwość samodzielnego rządzenia w „swojej” części państwa. Szybko zostało to wykorzystane i w latach 70-tych zaczęto wprowadzać politykę „madziaryzacji” życia codziennego, począwszy od naukijęzyka, a skończywszy na zakazie wydawania gazet obcojęzycznych.

Wielka wojna, wielkie nadzieje

Sytuacja mniejszości narodowych zamieszkujących Austro-Węgry zmieniła się w chwili wybuchu I wojny światowej. Od września 1914 roku do maja 1915 roku większość Galicji, w tym cała Łemkowyna, były pod okupacją rosyjską, a Łemkowie, jako wyznawcy wschodniego chrześcijaństwa, zaczęli być traktowani przez władze we Wiedniu jako element podejrzany.

Faktycznie wielu Łemków sprzyjało carskiej Rosji, jednak nie zdarzały się akty dezercji, czy jawnego sprzyjania Rosjanom. Sytuacja zmieniła się, kiedy Ukraińcy, dążący do stworzenia niepodległego państwa i powiększenia swych wpływów w Galicji, zaczęli fałszywie oskarżać działaczy i inteligencję łemkowską o zdradę Austro-Węgier.

W wyniku tej akcji Ukraińcy rozpoczęli przejmowanie łemkowskich majątków, a zadenuncjowane osoby trafiły do obozu koncentracyjnego w Talerhofie koło Grazu. Trafiła tam prawie cała rusińska inteligencja, dążąca do samostanowienia narodu: wykładowcy akademiccy, prawnicy, działacze polityczni, a także księża.

W obozie zginęło 1767 internowanych. Pomiędzy 17 stycznia a 31 marca 1915 zmarły aż 524 osoby, w tym kobiety i dzieci. Najsłynniejszą ofiarą ukraińskich denuncjacji i austriackich zbrodni był prawosławny ksiądz i działacz rusofilski, Maksym Sandowycz. Został on aresztowany na początku września i rozstrzelany szóstego dnia tego miesiąca bez wyroku sądowego. W 1994 roku cerkiew prawosławna uznała go za świętego.

Niezawisłe państwo

Już na początku 1918 roku zaczęły się poważne dyskusje dotyczące przyszłości „ruskich ziemi”. Przodowali w tym działacze niepodległościowi mieszkający w Stanach Zjednoczonych, którzy stworzyli silne lobby domagające się, początkowo autonomii, a później niepodległości.

Rusini na południowych i północnych stokach Karpat zaczęli zgodnie z założeniami 14 punktów Wilsona Woodrowa, tworzyć struktury niepodległego państwa. Dziesiąty punkt programu pokojowego mówił o stworzeniu możliwości autonomicznego rozwoju narodom Austro-Węgier.

Na początku były to oderwane od siebie organizmy polityczne, które nie tworzyły jednego organizmu państwowego, podobnie jak to było z Polską w tamtym okresie. Najpierw, 27 listopada 1918 roku, w Gładyszowie  powstała Ruska Rada, przemianowana w pierwszych dniach grudnia na Powiatową Radę Ruską, obejmującą powiat gorlicki, krośnieński i jasielski. Kierował nią ks. Mychaił Jurczakewycz, ówczesny proboszcz w Czarnem.

Druga Rada Ruska powstała w Śnietnicy. Była to Powiatowa Rada Ruska dla powiatu grybowskiego. Powołał ją dożycia, i kierował pracami prawnik, dr Jarosław Kaczmarczyk. W Krynicy powstała Rada Ruska dla powiatu nowosądeckiego i nowotarskiego. Na jej czele stał doktor prawa Aleksander Cichański. Na początku grudnia w Sanoku powstała Rada Ruska dla tego powiatu, a jej pracami kierował Aleksander Sawiuk.

Delegaci z tych Rad zebrali się 5 grudnia 1918 roku we wsi Florynka, gdzie powołano organ nadrzędny – Naczelną Radę Łemkowyny. Pojawiły się też wyraźne głosy nawołujące do całkowitej odrębności. Jeden z delegatów mówił: „Chcemy żyć w jedności z całym narodem ruskim. To jest także hasło całego chrześcijańskiego narodu ruskiego z byłych Węgier. Nie chcemy ani Węgrów, ani Polaków i nie znamy żadnej Ukrainy!”

26 grudnia odbył się kolejny wiec, na którym kilkudziesięciu działaczy przyjęło dokument będący deklaracją odrębności.

Napisano w nim: „Czujemy się i uznajemy się już od tej pory obywatelami jednego, wielkiego Państwa Ruskiego, nie uznajemy na naszej ziemi żadnej węgierskiej, polskiej, habsbursko-ukraińskiej i w ogóle jakiejkolwiek cudzej władzy, protestujemy przeciwko imperialistycznym zapędom innych narodów względem naszej ziemi i oczekujemy, że zwycięskie państwa koalicyjne (…) już w nieodległym czasie dadzą ruskiemu narodowi Przykarpacia (…) możliwość uwolnienia się od sięgających po jego ziemię zachłannych sąsiadów i stać się prawdziwym gospodarzem swojej ziemi”. Droga do niepodległości wydawała się stać otworem.

Polska interwencja

Mimo że prawo gwarantowało Łemkom możliwość swobodnego działania w celu uzyskania niepodległości, to jednak funkcjonująca w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna podjęła działania, aby ziemie te przyłączyć do Polski.

Prasa zaczęła kampanię informacyjną głoszącą o „chęci oderwania Łemkowszczyzny od Polski”. 4 stycznia 1919 roku krakowski dziennik „Czas” poinformował, że Czesi zaczęli wspierać Łemków militarnie, a ci coraz chętniej patrzą na przyłączenie się do nowo tworzonego państwa Czechosłowackiego.

Polacy zaczęli powoływać Łemków do Wojska Polskiego, choć było to niezgodne z ówczesnym prawem polskim. W armii mogli służyć jedynie Polacy. Rozpoczęły się łapanki dezerterów. Kulminacyjnym momentem sporu były akcje osadzania działaczy politycznych oraz wójtów wiernych Naczelnej Radzie Łemkowyny w obozie koncentracyjnym w podkrakowskim Dąbiu (obecnie w granicach miasta).

Mediacje

Na początku czerwca 1919 roku Jarosław Kaczmarczyk spotkał się w Krynicy z mediatorem, znanym później pilotem polskiej 111 eskadry kościuszkowskiej, kapitanem Merianem C. Cooperem, który miał zażegnać konflikt i przedstawić raport na konferencji pokojowej w Paryżu, gdzie wybierali się też Łemkowie.

Na konferencji pokojowej okazało się, że dokumenty, które były przekazane przedstawicielom Naczelnej Rady Łemkowyny znacznie różniły się od tych, które trafiły pod obrady. Były znacznie przychylniejsze stronie polskiej. W Paryżu kilkakrotnie poruszano temat państwa rusińskiego. Łemkowscy delegaci domagali się przeprowadzenia plebiscytu, który określiłby przynależność państwową tych terenów.

Jarosław Kaczmarczyk był przekonany, że plebiscyt będzie zwycięski. Łemkowyna była spójna etnicznie. Ziemie te w prawie 90 procentach były zamieszkane przez Łemków. Były jeszcze nieznaczne liczby Żydów, Cyganów i Polaków. Ci ostatni mieszkali głównie w kilku miastach.

Zdecydowała wielka polityka i całą Galicję Zachodnią przyznano Polsce. Łemkowie jednak nie składali broni. Jesienią z Paryża w Karpaty przyjechał Victor P. Hładyk, dziennikarz i działacz niepodległościowy, członek amerykańskiej delegacji na konferencję w Paryżu. Pod jego wpływem Rusini zdecydowali się na stworzenie państwa z prawdziwego zdarzenia.

Rusińska Narodowa Republika Łemków

12 marca 1920 roku został powołany do życia Komitet Wykonawczy, który miał uprawnienia rządu. Premierem został Jarosław Kaczmarczyk, ministrem spraw wewnętrznych ksiądz Dmytro Chylak, tekę ministra rolnictwa przejął Mykoła Hromosiak, zaś polityką zagraniczną miał się zająć ksiądz Wasilij Kuryłło.

Tym samym oficjalnie powołano do życia Rusińską Narodową Republikę Łemków (nie Rusińską Ludową Republikę Łemków jak się często tłumaczy. Jest to błąd tłumaczenia, który sugeruje lewicowe źródło powołania republiki).

Działacze kolejny raz zaczęli domagać się przeprowadzenia plebiscytu na Łemkowynie. Polska administracja odpowiedziała kolejny raz bezprawnymi powołaniami do wojska i pacyfikacjami wsi. Eskalacja nastąpiła 30 maja, kiedy polscy policjanci zastrzelili Łemka uciekającego przed poborem. Kolejni zginęli w Tyliczu, Muszynce i Bielicznej.

Najbrutalniej został potraktowany Mychajło Koska, którego pojmano 9 sierpnia i powieszono pod powałą szkoły. Bito go i podduszano przez kilka godzin. Później stwierdzono, że zostanie przewieziony do więzienia w Jaśle. Niestety po drodze zmarł. Wówczas młodzież zdecydowała się sięgnąć po broń i walczyć o niepodległość. Politycy jednak postanowili inaczej.

Komitet Wykonawczy liczył jeszcze na udane pertraktacje i powoływał się na prawo o samostanowieniu się narodów. Były to złudne nadzieje. W grudniu 1920 roku polska żandarmeria aresztowała premiera Kaczmarczyka, i ministrów Hromosiaka i Chylaka.

Władze polskie szykowały im proces o zdradę stanu.

Parodia procesu

W czerwcu 1921 roku dziennik „Czas” umieścił krótką notatkę: Przed sądem przysięgłych w Przemyślu odbyła się 10 bm. rozprawa przeciw X. Chylakowi, Dr. Kaczmarczykowi i włościaninowi Hromosiakowi o zdradę stanu, popełnioną przez nieuznanie suwerenności Polski i dążenie do oderwania Łemkiwszczyzny od Polski”.

Członkom rządu groziła nawet kara śmierci. Jednak oskarżenie nie potrafiło sprecyzować zarzutów, ani nawet znaleźć paragrafów na ich poparcie, jako że Łemkowie nie posiadali polskiego obywatelstwa, a dokumenty mieli wydane przez nieistniejące Austro-Węgry i Naczelną Radę Łemkowyny.

Podczas krótkiego procesu Jarosław Kaczmarczyk wyraził przekonanie, że wszystko, co robił, było legalne. „Ani Traktat Wersalski, ani z Saint-Germain nie wyznaczyły granic Polski” – stwierdził.

Kiedy prokurator zapytał ministra Hromosiaka, czy pragnął oderwania Łemkowyny od Polski, ten odrzekł ze zdziwieniem: „Oderwania? A kiedyż była ona przyłączona?” Z kolei ksiądz Chylak przyznał, że już w czasie wiecu we Florynce w 1918 roku delegaci postanowili nie uznawać zwierzchnictwa tworzącego się nad Wisłą kraju. Podporządkowania się Polsce nigdy nie brano pod uwagę, choć niektórzy wysuwali propozycje przyłączenia się do demokratycznej Rosji, do Czech albo utworzenia na stałe niezależnego państwa.

W mowie końcowej prokurator podkreślił, że Łemkowyna od wieków uważana jest za ziemie rdzennie polskie, więc jasnym jest, że po rozpadzie Austro-Węgier będą one podlegały Warszawie. Na koniec wystąpił z mową dziennikarz z Przemyśla, Lew Hankiewicz, który zwrócił się do ławników: „Osądźcie ich i powróciwszy do domu powiedzcie waszemu narodowi, że Łemkowie chcieli tego, co Polacy już mają”. Jeszcze tego samego dnia oskarżeni zostali uniewinnieni.

Co dalej?

Na południowych stokach Karpat ze względów politycznych postanowiono przyłączyć ziemie rusińskie do Czechosłowacji na zasadzie federacji. Konstytucja państwa z 1920 roku gwarantowała mieszkańcom Rusi Zakarpackiej niezależność, jakiej nie mieli nawet Słowacy. Niezależna gubernia zakarpacka istniała aż do 1938 roku.

Po Drugiej Wojnie Światowej rozkazem Stalina zmieniono nazwę na Ukraina Zakarpacka i przyłączono ją do Ukraińskiej Republiki Socjalistycznej. Ruś Priaszowska pozostała w granicach Czechosłowacji. Najgorszy los czekał jednak Łemków, którzy za zbrodnie Ukraińców zostali wysiedleni w ramach Akcji „Wisła”.

Po upadku Związku Radzieckiego zakarpaccy Rusini ponownie próbowali stworzyć niepodległe państwo. Na początku lat 90-tych odbył się plebiscyt, w którym ponad 80 procent mieszkańców zagłosowało za niepodległością. Niestety, wkroczenie ukraińskich sił zakończyło sen o niepodległości. Mimo to nadal pobrzmiewają słowa hymnu „Ja Rusinem byłem, jestem i będę”.

Latający Nauczyciele 2 Latający Nauczyciele
Zdjęcia: „Latający Nauczyciele” – rusińska drużyna piłkarska. Pierwsza na Świecie drużyna piłkarska posiadająca własny samolot!

==============================================================

==============================================================

Proces rozwoju świadomości etnicznej, aktualna sytuacja i perspektywy przetrwania
Autor: Helena Duć-Fajfer
(fragment)

I. Stan świadomości etnicznej Łemków przed wysiedleniem
Łemkowie, jako jedna z grup Rusinów żyjących w Karpatach, przez wiele wieków zamieszkiwali prawie niezmienne terytorium, które klinem o podstawie opartej mniej więcej na zlewiskach rzek Osławy i Laborca i z wierzchołkiem prawie pod Tatrami, w Osturni, rozlokowane było między ziemiami polskimi i słowackimi.1Po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej, Łemkowie zostali rozdzieleni polsko-czechosłowacką granicą państwową. Ich próby przeciwstawienia się temu nie powiodły się2 i od lat dwudziestych naszego stulecia historia przysądziła Łemkom po północnej stronie Karpat życie w obrębie państwa polskiego na prawach, jakich im ono udzielało. Od tego czasu dzieje Łemków w Polsce rozwijają się swoim porządkiem, w znacznej mierze odmiennym od tego, jaki jest charakterystyczny dla dziejów innych rusińskich grup w Karpatach.

Jest to historia grupy liczącej około 150,000 osób,3 do 1944 r. zamieszkujących zwarcie około 170 wsi i kilka miasteczek, a w latach 1944-1947 wysiedlonych ze swojego etnicznego terytorium w Karpatach. Wysiedlenie jest faktem całkowicie determinującym najnowszą historię Łemków. W jego wyniku przerzucono na terytorium Ukrainy w latach 1944-1946 65-70% Łemków, a w roku 1947 przesiedlono na poniemieckie ziemie zachodniej i północnej Polski pozostałych 30-35%, mocno opierających się przeciw wyjazdowi na Ukrainę. Niniejszy szkic będzie dotyczył tylko dziejów tej grupy, która pozostała w granicach PRL w stanie całkowitego rozproszenia pomiędzy polską ludnością i która do chwili obecnej próbuje bronić się przed asymilacją etniczną, na którą została skazana decyzją o wysiedleniu. Dla zrozumienia różnych procesów i antyasymilatorskich mechanizmów obronnych, jakie działają wśród Łemków w Polsce, trzeba pokrótce scharakteryzować stan ich świadomości etnicznej przed wysiedleniem.

Łemkowszczyzna, jako wsunięty między zachodniosłowiańskie kultury klin ruskiego osadnictwa, podlegała silnym wpływom tych kultur. Łemkowie, którzy sami siebie nazywali Rusnakami, bronili się przed tymi wpływami dużym konserwatyzmem i pasywnym negatywizmem wobec dominującej polskiej kultury i religii rzymskokatolickiej. Źródłem, a zarazem konsekwencją takiej postawy, był charakterystyczny typ łemkowskiej, zamkniętej na „nowinki” mentalności, tradycjonalizm i silne przywiązanie do swoich świąt. Podstawowymi świętościami Łemków były — w przeciwstawieniu do polskich — „ruska wiara”, „ruski język” i ojczysta „ruska ziemia” — Karpaty. W sferze tych wartości niedopuszczalne były żadne świadome zmiany (stąd z takim oporem przyjmowało się na Łemkowszczyźnie wyznanie greckokatolickie — największy protest budziły latynizujące zmiany w liturgii,4 stąd też mowa Łemków zachowała tyle archaicznych cech). Nie dziwi w tym kontekście fakt, że kiedy w XIX w. na Łemkowszczyznę, jako terytorium przejściowe kulturowo i z niewykrystalizowaną świadomością narodową, rozpoczęła się silna ekspansja różnych narodowych programów i orientacji, największą szansę miały te, które najbardziej odpowiadały konserwatywnemu, „ruskiemu” poczuciu Łemków. Stąd tak mocno i tak długo trwało na Łemkowszczyźnie tradycjonalistyczne starorusiństwo czy rusofilstwo. Przez długi czas były to kierunki całkowicie dominujące wśród Łemków. Ale wobec faktu, że bazowały one na bardzo szerokim, jeszcze przednarodowym pojęciu „ruskości”, po pewnym czasie stanęła, zwłaszcza przed łemkowską inteligencją, konieczność wyboru bardziej precyzyjnego, nowoczesnego kierunku narodowego. Spośród orientacji narodowych, które rozpoczęły swoją ekspansję na Łemkowszczyznę, obiektywnie największe szansę powinna była mieć „narodnicka” orientacja ukraińska, która pod koniec XIX w. zdecydowanie panowała w całej Galicji Wschodniej. Na Łemkowszczyźnie proces rozwoju narodowego przebiegał jednak w sposób osobliwy. Przeszkodą dla rozwoju ukraińskiej idei narodowej było głównie to, że — w ocenie konserwatywnych Rusnaków-Łemków — „narodnicy” zdradzili ruskie ideały, wyrzekli się ruskiego imienia, tradycyjnych ruskich symboli i propagowali separatyzm od „wszechruskiej jedności”. To stanowisko łemkowskiej inteligencji podtrzymywane było także przez agitację rusofilską. Dlatego też przez wiele lat dla ukraińskich działaczy Łemkowszczyzna wydawała się niemożliwym do zdobycia bastionem „twardych Rusinów” i rusofili.5

Ukraińskie wpływy jednak się rozszerzały i — choć powoli i z wielkimi oporami — zaczęły pod koniec XIX w. docierać i na Łemkowszczyznę. Łemkowska inteligencja kształciła się w Przemyślu i Lwowie, zdecydowana jej większość nadal pozostawała przy orientacji staroruskiej, ale niektórzy jej przedstawiciele poczęli sympatyzować z ruchem narodnickim. Od 1896 r. (nominowanie na biskupa przemyskiego Konstantyna Czechowicza) w eparchii przemyskiej „rozpoczęła się świadoma i konsekwentna ukrainizacja kleru i parafii, w wyniku której zaszły dalekosiężne zmiany w obsadzaniu parafii na Łemkowszczyźnie i w przyjmowaniu kandydatów do stanu duchownego z Łemkowszczyzny”.6 Do „oświecającej i uświadamiającej” akcji na Łemkowszczyźnie przystąpiła też z początkiem naszego stulecia „Proświta” oraz różne instytucje spółdzielcze i gospodarcze.7

Jednocześnie niektóre jednostki spośród łemkowskiej inteligencji, dostrzegając ogólne zasady narodowego przebudzenia wśród narodów imperium austro-węgierskiego, zaczęły te zasady przymierzać i do swojej węższej grupy, którą wyodrębniali jako najbliższą spośród innych ruskich narodów. Wśród galicyjskich Łemków ogromną rolę odegrało w tym procesie narodowe przebudzenie Rusinów karpackich po stronie węgierskiej. Prace etnografów i językoznawców8 przyczyniły się do dokładnego określenia specyficznych cech łemkowskiej kultury oraz sprecyzowania terytorialnych granic obszaru łemkowskiego.9 W literaturze coraz częściej zaczyna być stosowane określenie „Łemko” i nie można zupełnie odmówić racji stwierdzeniu Krzysztofa Nowakowskiego, że „mniej więcej w tym samym czasie (…) zaczął się »rodzić« naród ukraiński i separatyzm łemkowski”.10 Początkowo ten łemkowski ruch narodowy był ściśle związany ze starorusiństwem czy rusofilstwem (zależnie od kierunku ewolucji). Odzwierciedleniem opisanego stanu narodowej świadomości wśród Łemków były ich próby decydowania o swojej politycznej przyszłości po rozpadzie Austro-Węgier, zgodnie z tezą Wilsona o prawie narodów do samostanowienia.

Na wschodniej Łemkowszczyźnie, w Wisłoku Wielkim w listopadzie 1918 r. zorganizowała się pod przywództwem ks. Pantelejmona Szpylki tzw. Republika Komańczańska, która deklarowała przyłączenie do Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej. Utrzymała się ona do stycznia 1919 r.11

Na Łemkowszczyźnie zachodniej i środkowej, gdzie całkowicie dominowały orientacje staroruska i rusofilska, w grudniu 1918 we Florynce ogłoszono powstanie Ruskiej Republiki Narodowej. Przetrwała ona do marca 1920 r.12 O przeplataniu się w tym regionie orientacji staroruskiej, rusofilskiej i karpatoruskiej13świadczy ewolucja politycznego programu rządu Republiki. Kiedy idea przyłączenia się do Rosji (zgodnie z koncepcją rusofilska) okazała się nierealna, aktywiści, którzy jeszcze na pierwszym wiecu we Florynce oświadczyli, że „naród ruski, który zamieszkuje terytorium Galicji po San, Poprad i Dunajec, południowe zbocza Karpat i Bukowinę na północ od Seretu, uroczyście wyraża wolę należenia do wspólnego politycznego organizmu, a protestuje przeciw pretensjom Polaków i Węgrów do wymienionych ziem”,14 poczęli dążyć do przyłączenia niepodzielonej Karpackiej Rusi do Czechosłowacji. „Wydarzenia z lat 1918-1920 na Łemkowszczyźnie pokazały, że Łemkowie czują potrzebę decydowania o swoim losie, mają świadomość wspólnoty z braćmi zamieszkującymi południowe stoki Karpat i dążą do niepodzielności łemkowskiego obszaru etnicznego. Jeśli chodzi o orientację polityczną dominującą wśród ludzi beskidzkich wiosek, to zdecydowanie królowała orientacja starorusko-moskalofilska. Kierunek ukraiński był bardzo słaby, za wyjątkiem powiatu sanockiego, i ograniczał się do jednostek (nauczyciele, duchowni, adwokaci)”.15

W takim to stanie etnicznej świadomości wkroczyła Łemkowszczyzna w lata międzywojenne, które były okresem ostrej walki pomiędzy ruskim i ukraińskim kierunkiem narodowym. Prowadzona ona była na płaszczyźnie religijnej, językowej, oświatowej, gospodarczej i innych. (…)

1  Dokładniejsze encyklopedyczne dane na temat Łemków — patrz H. Duć-Fajfer: Łemky w Polszczy (Łemkowie w Polsce), [w:] Maguty’91, Warszawa 1992, ss. 11-52. Ten sam tekst w języku angielskim [w:] P. R. Magocsi (red.), The Persistance ofRegional Cultures: Rusyns and Ukrainians in their Carpathian Homeland and Abroad, New York 1993, ss. 83-103. Tam również odesłanie do szerszej bibliografii.
2   A. Kwilecki: Fragmenty najnowszej historii Łemków.  [W:] Rocznik Sądecki, VIII, Nowy Sącz 1967, ss. 247-290, zwł. 254-257. — B. Horbal: Działalność polityczna Łemków na Łemkowszczyźnie zachodniej i środkowej w latach 1918-1921 (maszynopis). — P. R. Magocsi: The Ukrainian Question between Poland and Czechoslovakia: the Lemko-Rusyn Republic (1918-1920) and Political Thought in Western Rus-Ukraine. [W:] Nationalities Papers, Vol. XXI, No 2, New York 1993, ss. 95-107.
3  W. Maściuch określa liczbę Łemków w 1934 r. na 131984 osoby (W. Maściuch: Pro Łemkiwszczynu.  [W:] „Nyva” nr 3/1934). Uwzględniając przyrost naturalny można szacować, że w 1944 r. było ok. 150 rys. Łemków.
4 S. Szach: Mii Sjanom i Dunajcom. Spomyn. Czast I, Monachium 1960, ss. 109-113.
s  J. Tkrnowycz: Ilustrowana istońja Łemkiwszczyny. Lwów 1936, ss. 246-247.
6  S. Szach, op.cit., s. 316. Ten i następne cytaty w tłumaczeniu autorki.
7  J. Tarnowycz, op.cit., ss. 224-225.
s Przykładowo można wymienić prace J. Łewyckiego (Grammatic der ruthenischen oder kleinrussichen Sprache in Galizien, Przemyśl 1834), A. I. Torońskiego (Rusyny-Łemky, „Zorja Hafyckaja” 1860, ss. 389-428), S. Udzieli (Rozsiedlenie się Łemków, „Wisła” t. III, Kraków 1889, ss. 654-660).
9 Np. Władymir Chylak często używa określenia „Łemkowska Ruś”, a Mychaił Astrjab stara się dowieść odrębności języka Łemków zarówno od rosyjskiego, jak i ukraińskiego (M. Astrjab: Kilka śliw o łemkiwskij besidi, „Uczytel” Nr 45-51, Lwiw 1871).
10   K. Z. Nowakowski: Sytuacja polityczna na Łemkowszczyźnie w latach 1918-1939. [W:] Łemkowie w historii i kulturze Karpat, cz. I, Rzeszów 1992, ss. 313-350, tu 314.
11 F. Kokowśkyj: Łemkiwśki repubłyky w 1918-1919 rokach.   [W:] htorycznyj Kałendar-Almanach „Czerwonoji Kałyny” na 1935 rik,  Lwiw 1935, ss. 115-117.   — J. Tarnowycz, op. cit., ss. 251-255. — P. Szpylka: Wyzwolni zmahannja Schidnioji Łemkiwszczyny u 1918 r.   [W:] Łemkiwskij kałendar na 1967 rik, Tbronto-Passaic 1967, ss. 19-45.  — T. A. Olszański: Bieszczady 1918-1919. Warszawa 1984, ss. 41-52. — I. Hwat’: Istorija piwnicznoji Łemkiwszczyny do wyhnannja Łemkiw. [W:] B. Struminśkyj (red.), Łemkiwszczyna — zemlja, Ijudy, istorija, kultura, t. I, Nowy Jork 1988, ss. 149-212, tu 179-186. — K. Z. Nowakowski, op. cit., ss. 317-321.
12  Por. przypisy 2 i 11. Także: I. Krasowski: Zachidniołemkiwśka Respubłyka. [W:] „Nasze Słowo” nr 48/1980, s. 4. — T. A. Olszański: Ruska Ludowa Republika Łemków.  [W:] Magury’88, Warszawa 1988, ss. 44-52.
13 Terminologia może się wydawać zagmatwana, ponieważ w miarę ewolucji pewnych zjawisk zmieniały się ich nazwy. Długo utrzymywały się podwójne czy nawet potrójne określenia dla tych samych procesów. Na Łemkowszczyźnie określenie „ruski” było ostro przeciwstawne najpierw jedynie określeniu „polski”, potem także określeniu „ukraiński”. Terminy „rusofilski” i „staroruski” odnoszą się do kierunków bazujących na najszerszym pojęciu Rusi (Wszechrusi). Przy czym ideologia rusofilska za polityczną i kulturową dominantę Rusi uważała Rosję, starorusini bardziej koncentrowali się na ruskich ziemiach pod zwierzch-nictwem Austrii. Terminy „karpatoruski”, „rusnacki” i „łemkowski” odnoszą się do ziem ruskich w Karpatach, na Łemkowszczyźnie używane są prawie synonimicznie.
14  Iz Łemkowszczyny. „Prykarpatskaja Ruś” nr 1, 25.12.1918 (cyt. za: B. Horbal, Działalność polityczna…, op.cit., s. 4).
15  K. Z. Nowakowski, op.cit., s. 321.

============================================

Thalerhof – Pierwszy Obóz Koncentracyjny w Europie

Nie bedę pisał. Podaję film, który przedstawia temat dokładnie:

Od siebie dodam tylko, że wczoraj widziałem kolejny wpis ukraińskiego mera Lwowa, który „straszył” Polskę oderwaniem od niej „ukraińskich ziem łemkowskich”. Ze swojej strony, jako Rusin, mogę „postraszyć” (tak samo skutecznie jak i on 🙂 ), oderwaniem od „Ukrainy” rdzennie rusińskich ziem RUSKICH (czyli niemalże całej dzisiejszej Ukrainy)  i przyłączeniem ich najpierw do województwa małopolskiego, a potem do polskiej autonomii Rusińskiej, jednej z podstawowych części Rzeczypospolitej Wielu Narodów, tzw Międzymorza… Skoro nie potrafili stworzyć porządnego kraju dla Rusów, Rusi, a woleli zostać „ludźmi z krańców” dwóch państw, Polski i Rosji (bo to dokładnie znaczy „ukraina” – obrzeża państw sąsiednich) to nie widzę sensu dyskusji.

A już napewno nie zamierzam, tak jak i zdecydowana większość Rusów od samego początku tego chazarsko-niemieckiego wynalazku do teraz, nazywać się „u’krańcowcem”. To tak, jakby powołać do życia „naród zabugajski” z ludzi mieszkających za Bugiem lub stworzyć „kraj przywiślański” zamiast Polski. Takie próby zresztą były. W Polsce to nie przeszło. Na Rusi, jak widać udało się w zupełności. No może: prawie, bo teraz widać jak to się sypie…

Nie, to nie dla mnie!

To po prostu nie przystoi ludziom, których państwo, Wielka Ruś Kijowska, upadła ponad 900 lat temu (głównie dzięki wschodnim i zachodnim krzyżakom, no i odwiecznym, zapomnianym już dziś, co nie znaczy, że nie istniejącym, byłym sąsiadom z południa, Chazarom), a mimo wszystko, przez całe te setki lat i pokoleń wciąż zachowali ją, tę narodowość, w sercach i umysłach.
Slava Rusy!

„Zakarpacie. Srebrna Kraina”

Wczoraj, przez przypadek, obejrzałem na jednym z kanałów TV, ukraiński film dokumentalny z 2012 :”Zakarpacie. Srebrna Kraina.”

Nie mam czasu na referaty więc szybkie wnioski:
1. Dobry film pokazujący gdzie leży Ruś i  ilu ludzi mówiło i dalej mówi po rusińsku. Do tej pory skupiony byłem na tej części kraju, która leżała od końca I wojny światowej w obrębie IIRP a następnie PRLu i III RP (czyli PRLu bis)
2. Historia tego regionu i WYTRWAŁOŚĆ tych ludzi! Wytrwałość przy tradycjach (np wspomniane palenie watr) i języku (wszyscy rozmówcy mówią po rusińsku (nie po ukraińsku! – wbrew oczekiwaniom autorów filmu zapewne!). Wytrwałość, która bije nawet tę polską. I to przynajmniej 5ciokrotnie (Polacy zachowali język i tożsamość przez 200 lat zaborów – Rusini robią to od X-go wieku po teraz!!!)
3. Straszna, proukraińska propaganda! Tu zatrzymamy się dłużej i trzaśniemy kilka podpunktów:
-wprowadzenie:
Od końcówki XiXwieku, od tzw „wiosny ludów” zaczęła się kształtować rusińska myśl narodowa, skutecznie tłumiona dotąd przez Polskę, a następnie Węgry, Austrię i w końcu Ukrainę). Dominowały dwie opcje:
a) ukrainofilska (ta najbliższa sercu Kijowa (a zarazem Berlina i Wiednia – jako, że Ukraina to głównie dzieło tych właśnie państw!)
b) rusinofilska – czyli ta prawdziwa, rusińska, dążąca do powstania Państwa Rusińskiego. Jak dla mnie jedyna słuszna i prawdziwie narodowa. Miała dwa kierunki: Autonomia w granicach państwa Czechosłowackiego lub autonomia pod protekcją Rosji (stąd druga nazwa: moskalofilska). Dlaczego w każdej z w/w dominuje „autonomia”? Nikt przy zdrowych zmysłach nie porywał się wtedy na pełną niepodległość. Kraj był zbyt słaby i otoczony zbyt potężnymi wrogami, by sobie samemu poradzić. Należało więc szukać pretekcji, która dawałaby najlepsze warunki rozwoju i stabilizacji. Niepodległość miała być zapewne drugim etapem.
Na terenach Polski najbardziej rozwinięta była opcja Rusinofilska, wspierana przez władze RP, dla których druga, ukrainofilska, z przyczyn naturalnych, była wroga i dążyła do bezwarunkowego oderwania tych terenów od RP. Z tych samych też przyczyn rusinofile byli słabsi i zwalczani na pozostałych terenach Rusi.
Ok. Tyle jeśli chodzi o historię.
teraz jedziemy z punktowaniem propagandy:
-wspomniany język Rusinów. Co by nie mówił ukraiński lektor, wypowiadający się Rusini przekreślają wszystko samym już językiem. który wyraźnie pokazuje kim są.
-ukrainofile (a za nimi Sicz, OUN i UPA) napływali głównie z terenów „Wielkiej Ukrainy”, ze szkół i parafii grekokatolickich. Kształceni byli i „szlifowani” za pieniądze Prus i Austrii, przy pełnym poparciu i zaangażowaniu Chazarów (nowej i „miłościwie panującej po dziś na Ukrainie” elity tego narodu!) które to zmieniły prąd niepodległościowy RUSIŃSKI w ukraiński i nijako stworzyli „naród ukraiński” – odsyłam do samego słowa „Ukraina” oraz do materiałów, które wyraźnie mówią jak to przebiegało (np sukcesywne zmienianie, a następnie wymazanie słowa Ruś i Rusin i zastąpienie go głupkowatym i nic nie znaczącym Ukrainą i Ukraińcem – już lepiej było od razu wrócić do nazwy Wielka Chazaria…).
-wioski rusińskie długo i stanowczo opierały się ukrainizacji (i nadal to robią: patrz Zakarpacie dzisiaj. większość wolałaby być w Rosji niż należeć do Ukrainy!). Dlaczego? Ano dlatego, że Ukraina tym starym ludziom jawiła się od początku tym właśnie czym była, a o czym teraz już nie pamiętamy: sztucznie tworzonym krajem, na przekór Polsce i Rosji, gdzie „ukrainiec” miał być parobkim i chłopem służącym „elycie”, która z koleji miała spełniać wszystko co zaplanowanoby w Berlinie tudzież w Wiedniu…) Zmieniano język, gramatykę, likwidowano prawdziwą tożsamość i język tych ludzi, czyli Rusinów/Ruskich i rusiński/ruski (nie mylić z Rosją i rosyjskim). Ci ludzie nie chcieli być nową nacją! Chcieli (i chcą) być RUSINAMI!
-I najważniejsze, to co mnie aż kłuło jak oglądałem film:
a) wprowadzenie ukraińskiego jako języka urzędowego i do szkół
b) wprowadzenie trójzuba i flagi ukraińskiej (na równi z herbem Rusi – to świadczy, że „okupant” liczył się z faktami i bał się przegiąć do końca…)
ad a) Jaki przywódca chce prowadzić naród na niepodległość likwidując i zmieniając jego język??
ad b) to samo z symbolami
Podsumowanie:
Sceny, w których ludzie witają Węgrów (w Polsce Polaków, a trochę wcześniej (I wojna światowa) i później (II wojna światowa) Rosjan) kwiatami. Dlaczego? Ano dlatego, że woleli autonomię rusińską pod protekcją w/w państw niż być częścią „chazarsko-niemieckiego, faszyzującego wynalazku”! Sam bym to robił!

14 Czerwca 1947

Dziś rocznica. Niechlubna, tragiczna rocznica wydarzeń jakie spadły na ziemie moich Ojców i Matek 68 lat temu. Wydarzeń, których autorami byli komuniści (Polacy i z całą pewnością Moskale), a wykonawcami zwykli żołnierze AL -Polacy. Wydarzeń, które pozbawiły domów i korzeni 150tysięczną, autochtoniczną ludność zamieszkującą góry i doliny Beskidu Niskiego…
Jakiekolwiek by nie były „historyczne” usprawiedliwienia akcji „wisła” (specjalnie małymi…), wszystkie one nie przykryją ewidentnej próby wynarodowienia jednej z, a być może najstarszej ludności słowiańskiej, tj najdłużej (w związku z odizolowanym i zamkniętym przez setki lat, środowiskiem życia) utrzymującej stare zwyczaje i język. Próby haniebnej i zakrawającej na miano zbrodni wobec niewinnej, cywilnej ludności. Sprawcy tych wydarzeń nigdy nie ponieśli konsekwencji, a ofiary nigdy nie doczekali się ani przeprosiń, ani tym bardziej zadośćuczynienia za zrabowaną przeszłość i ojcowiznę! (W końcu Rusini to nie Żydzi, więc nie ma co się dziwić, że żadnych lasów czy pól nie dostali z powrotem…)
Wiadomo, że historię piszą zwycięzcy, więc zaraz pewnie posypią się argumenty o UPA, OUN , Wołyń (to była kwintesencja zbrodni – i za to wszyscy jej sprawcy powinni zostać rozszarpani końmi niezależnie od narodowości!).  Wszystkich usprawiedliwiających wysiedlenie Rusinów z Beskidu odsyłam do odtajnionych archiwów i wspomnień świadków. Oraz przede wszystkim do historii tego regionu i jego mieszkańców (szczególnie do konfliktu wewnątrz tej społeczności, odnoszącego się do kwestii Ukrainy, Ukraiców i Rusinów/Rusnaków/Łemków…) – kto tych faktów nie zna, ten po prostu plecie bzdury wyprodukowane (spreparowane) gdzieś w ciemnych pomieszczeniach NKWD…
A fakty są takie:
14 Czerwca 1947, wcześnie rano, żołnierze polscy wtargnęli do wsi Koneczna (i kilkuset pozostałych) i dali jej mieszkańcom 2-3 godziny na spakowanie tego co zdołają unieść ze swego dorobku, wpakowali ich do bydlęcych wagonów (tak, dokładnie tych, których jeszcze niedawno używali Niemcy, co stawia ich, Polaków, na równi z nazistami…) i wysłali w straszną, kilkutygodniową podróż w nieznane. Z przerwą w Jaworznie, gdzie urządzono „punkt kontrolny”, czyli miejsce w którym „przesłuchiwano” większość mężczyzn z transportu. „Przesłuchiwano” tak, że nikt z tego „przesłuchania” na własnych nogach nie wyszedł (w tym mój Dziadek).
Jeśli tego typu akcje, dokonywane na całych społecznościach, mają jakieś wytłumaczenie to znaczy, że wszelkie inne zbrodnie też powinny być „oczyszczone z winy”. SSmani, NKWDziści i inni UBowcy, UPOwcy itd z pewnością się ucieszą…
Z mojej strony: Ja pamiętam i dopilnuję by moi bliscy też nie zapomnieli!
Na pohybel worohom i bandytom! Slawa i Wicznaja Pamiat Antenatom!

PS: Powtórzę raz jeszcze, dla tych, którzy winę zwalają na wyimaginowaną pomoc udzielaną przez Rusinów upowcom: Dlaczego tego problemu nie zarejestrowano po drugiej strony szlabanu, czyli w Słowacji? Granica jest tylko linią na papierze. Ludność po słowackiej stronie szlabanu to dokładnie ta sama grupa etniczna, przez Słowaków zwana Rusnakami. Dlaczego ich nie przesiedlono? Odpowiedż: Bo nikomu w Bratysławie nie zależało na wynarodowieniu i zniszczeniu tych ludzi! W przeciwieństwie do skurw…synów z Warszawy…

„Akcja „Wisła”

Link, który sprowokował ten komentarz: AKCJA WISŁA

Oceny są dwie: Tak i Nie (kwestia głównie narodowości oceniającego: Ukrainiec lub Polak)
Problem jest jednak spoza tego kregu. Wysiedlono niesprzyjających lub wręcz wrogich w stosunku do upa RUSINÓW (tzw. Łemków), którzy:
1. Żyli tam na długo przed Mieszkiem I
2. Zwali się Białymi Chorwatami (kwestia sporna) przechodząc póżniej na Rusów/Rusinów (od Rusi Kijowskiej) by w końcu  przyjąć narzuconą im nazwę Łemkowie/Lemko (forma przezwiska nadanego im przez sąsiednie narodowości – od często uzywanego sformułowania „lem”)
3. Od czasu tworzenia „ukrainy” przez Berlin i Wiedeń, Rusini (a przynajmniej ich znaczna część) zdecydowanie stali przeciwko nie pozwalając ani na przyklejenie im tej sztucznej nazwy, ani na bezwzględną, wspieraną przez w/w zaborców „ukraińską nacjonalizację” płacąc za to krwią zarówno w czasach zaborów jaki i (szczególnie) w okresach I i II wojny światowej (każdy szanujący się Rusin zna historię tego konfliktu, austriackich obozów koncentracyjnych oraz wie doskonale komu służył „żywioł ukraiński” i kogo miał za głównego wroga, którego bezwzględnie zwalczał siłą i donosami na najbliższe posterunki austro-węgierskie a później gestapowskie!)
Ten punkt dość sprawnie rozegrała II RP zyskując w Rusinach sprzymierzeńców w walce z ukrainizacją Beskidu Niskiego… Niestety oddanie Rusinów Polsce (wielu Łemków służyło w szeregach AL), ta ostatnia, strasznie zawiodła wrzucając ich do tego samego worka co UPA i OUN…
Jednym słowem: Akcja „Wisła”, mimo, że w wielu strategicznych punktach wydawała się słuszna (zlikwidowanie zaplecza (często przymusowego) dla UPA) była, z punktu widzenia Rusina zaplanowaną zbrodnią na ludności, która od wieków żyła i służyła Polsce.
Wg. mnie problem tkwi w tym, że nikt z obecnych dyskutantów nie zada sobie trudu przeczytania historii Rusinów, którzy są głownymi „bohaterami” tej akcji, a których notorycznie podpina się pod „ukrainę”, upa i ZUwP (po myśli dygnitarzy ukraińskich, a wbrew temu co sami Rusini reprezentowali i czego zawzięcie bronili/bronią!).
Na Słowacji ten problem nie istniał i nie istnieje. Dlaczego?? Bo tam Rusin/Rusnak to jedno, a Ukrainiec to drugie! I po dziś dzień Rusini słowaccy żyją na SWOICH terenach, czyli w Bieszczadach!