LIBRACOIN – lending program

Ruszył program lendingowy LIBRACOIN.
Coiny, które nabyłem podczas ICO w cenie około 1$ za 1 LBR, teraz firma ustawiła na kursie 5$.
Nie mogę, póki co, ich jeszcze wymienić na $, gdyż giełda wewnętrzna ma lekkie opóźnienie, ale by nie tracić czasu wrzuciłem 1/3 z nich (42LBR) w program lendingowy na 240 dni.

Co to oznacza w praktyce?
1. Zainwestowałem w ten program 100$ kupując 126 LBR w grudniu.
2. Włożyłem w lending 42 LBR (42×5$=210$)
3. Dzienny, procentowy zwrot kapitału, to 2-2.5% (czyli przez ostatnie dwa dni moje 42LBR zrobiły mi na czysto 8.72$)
4. Kontrakt lendingowy przy tej kwocie wpłaty (210$) trwa 240 dni
5. Czyli za 240 dni (8 miesięcy) z moich 42LBR wyjmę, o ile się nic nie popsuje, 1046.40$ (240×4,36) + 210$ (kapitał zainwestowany) = 1256.40$

No i teraz najciekawsze:
1. wypłacać swój zysk można codziennie, raz w tygodniu, co miesiąc, czy też na koniec kontraktu (240 dni). Ja zamierzam to robić, przy tak niskich kwotach, co piątek – tak na wszelki wypadek, żeby nie okazało się, że platforma zniknie w pewną, słoneczną środę (bo i tak może być przecież).
2. jest też oczywiście opcja reinvestingu i procentu składanego, ale ja, szczerze mówiąc, nie bawię się w reinwestowanie na platformach lendingowych. Przynajmniej nie teraz.
3. na portalu wciąż mam 2/3 coinów z ICO (84LBR) – trzymam je i czekam na wzrost ceny. Jak będą chodzić powyżej 15stu, to część włożę w kolejny lending, a część albo będę dalej trzymał, albo sprzedam.
4. Dla przypomnienia: w cały projekt zainwestowałem 100$
5. No i oto, między innymi, chodzi właśnie z tym „pasywnym dochodem z internetu” – szkoda, że nie interesowałem się tym duuużo wcześniej…

LibraCoin Logo

No ale jak to możliwe? Z czego biorą się te zyski?
Głownie z obrotu Twoim kapitałem na wielu giełdach przy pomocy programów tradingowych (sztucznej inteligencji).
Masa mikro zysków na koniec każdego dnia daje makro zysk. Firma zabiera sobie około 55%, a Tobie oddaje 45% w skali miesiąca.
To samo robią banki od niemalże początków bankowości. To samo, ale z małą różnicą: zabierają 96-98%, a Tobie dają 2-4%. W skali roku…

 

Reklamy

BITFINITE – zaczynamy!

Bitfinite Logo

BITFINITE to kolejna platforma lendingowa (ale nie tylko), w którą postanowiłem się zaangażować finansowo, pokładając, poza dolarami, wiarę, że deweloperom tegoż projektu uda się zrealizować biznesplan (roadmap), a tym samym zapewnić mi stały i pasywny dochód w niedalekiej już przyszłości.

Faza ICO zakończyła się 2giego stycznia 2018.
Bitfinite ICo

Obecnie firma rozpoczęła odliczanie do odpalenia swego programu lendingowego, a zaraz po nim giełdy wewnetrznej.

Ale po kolei, zgodnie z tym co i jak prezentują na swej  stronie głównej:

Bitfinite WebSite

Firma informuje nas, że jest zdecentralizowaną platformą inwestycyjną z otwartym kodem źródłowym, oferującą swojej społeczności kilka programów finansowych i własną kryptowalutę, BFC.

Specyfikacja BFC:
Bitfinite WebSite 2

Co przykuwa uwagę i cieszy zarazem, to ograniczona ilość tokenów BFC (21mln) z czego 6mln firma wydobyła i rozdała w fazie ICO, a reszta będzie napływała na rynek wraz z upływem czasu, w ramach miningu.

Kryptowalutę tę, w postaci tokenów, można było zatem nabyć w fazie ICO.
Ci którzy przespali ten etap (lub nie inwestują w projekty, które nie zaistniały jeszcze oficjalnie) bedą mieli okazję odkupić BFC zaraz po otwarciu giełdy wewnętrznej, co nastapić ma już na dniach.

By tego dokonać, należy zarejestrować swoje konto na BITFINITE REGISTER i czekać otwarcia giełdy wewnetrznej, .
Osobiście nie radziłbym robić tego „na gorąco”, jako że zazwyczaj cena po kilku dniach od otwarcia nieco się obniża i pozwala na zakup po wiele atrakcyjniejszym kursie. Aczkolwiek nie jest to regułą i przy odpowiedniej polityce firmy cena jej kryptowaluty już od pierwszego dnia pnie się (a czasami po prostu leci) do góry.

Obserując BITFINITE na ich profilach społecznościowych i śledząc updaty i oferty, jakie składają swoim wczesnym inwestorom, wierzę, że taki właśnie, optymistyczny scenariusz czeka tę konkretną platformę.
Dlaczego? Bo myślą i działają z głową! A wbrew pozorom nie jest to rutyną w dzisiejszych czasach…

LENDING
Bitfinite WebSite 3

Wczoraj firma zapowiedziała otwarcie programu lendingowego.

Inwestorom, którzy posiadają swoje tokeny, zakupione w fazie ICO, zaoferowała, by zablokować potencjalne wyzbywanie się przez nich BFC już w pierwszych dniach otwarcia giełdy, następujące warunki inwestycyjne:
-ustalenie kursu BFC na poziomie 6$ (w ICO kupowaliśmy je w przedziale od 0.75 do 1.15$) – czyli jeśli ktoś wydał na 100 BFC 100$, to teraz ma 600$. I te 600$ może zainwestować już jutro w lending firmy, otrzymując 45% zwrotu miesięcznie.
-po 240 dniach (8 miesięcy, gdzie co miesiąc firma obiecuje zysk, na powyższym przykładzie 600$, rzędu prawie 300$!) inwestor otrzymuje swój kapitał (600$) z powrotem.
I teraz uwaga:
– nie otrzymuje go w postaci 600$, a w ilości tokenów, które zainwestował, czyli 100BFC.
Dlaczego to takie „super”?
-bo bolączką wczesnych inwestorów od zawsze jest fakt, że mrożąc swoje tokeny na samym początku pozbawiają się wszelkiej nadziei na zysk spekulacyjny.
Jaśniej:
-lending zamyka BFC na 240dni (8 m-cy) (w przypadku inwestycji 100BFC po kursie 6$ (patrz tabela wyżej)
-jeśli cena w tym czasie rośnie, np z 6$ do 100$ (jak w przypadku firmy Devor: z 4$ do 126$ w dwa miesiące…), to …nas to omija. Wtedy zaczyna się zgrzyt psychiczny pt: „Dlaczego nie poczekałem z tym lendingiem?!„, „Przecież już po 2 tygodniach, inwestując te same 100 tokenów, wchodziłbym na pakiet 5010-10000$ i odbierał co miesiąc, nie 300$ a 2500$ zysku przez 8 m-cy!!”  itd, itp.
No i najważniejsze: kończy się lending i otrzymujemy zwrot inwestycji. Po kursie z jej otwarcia. Czyli dostajemy swoje 600$. A tokenik jest obecnie po 120$. Czyli jesteśmy „w plecy” o, bagatela, 11.400$ (bo odebraliśmy 100 x 6$, a nie 100×120$).

BITFINITE zwraca nam tokeny.
Czyli oprócz comiesięcznego zysku procentowego, na koniec dostajemy swoje 100BFC (!) i robimy z nimi co tam nam sie podoba.
Albo inwestujemy je ponownie w
-lending (ale już nie w pakiet 100-1000, a po obecnym kursie, czyli w pakiet 10010-50000!),
albo w
-staking (trzymanie na portfelu i otrzymywanie około 20% zysku z tego tytułu),
albo w
-trading (opchnięcie ich na giełdzie), albo wszystkiego po trochu. Od wyboru, do koloru.

Już czaimy, dlaczego taka opcja jest „super”?
No to „super”.

Jest tylko jedno ale: 
Firma oferuje powyższe warunki w ramach konkursu.
Jednynie dla pierwszych 1000 inwestorów. 
Wczoraj ruszyło odliczanie na ich stronie.
Jutro dobije to do 00:00:00.
Wtedy ja i pozastali ICOwcy rzucimy się ponownie w wir walki z losem i serwerami.
Pierwszy 1000 będzie czerpał zyski z lendingu przez 8m-cy i spokojnie obserwował sobie wzrost wartości swoich, zamrożonych na te 8 m-cy,  tokenów.
Reszta albo będzie „lendingować” normalnie (czyli tak jak w tabeli, z kapitałem zwrotnym w postaci BFCx6$), albo spekulować na giełdzie.

A co zyskuje na tym firma?
Zapobiega pierwszemu, najważniejszemu problemowi zaraz po otwarciu giełdy: gwałtownej obniżce cen swojej kryptowaluty. Taka obniżka następuje zawsze, gdy firma nie ma nic specjalnego do zaoferowania, a jej inwestorzy weszli w ICO tylko i wyłącznie po to, by wysprzedać wszystkie, albo większość tokenów zaraz na samym początku, gdy kurs ustalony przez firmę, jest gdzieś na poziomie 300-500 razy wyższym niż ceny w ICO.

Gdy taka wyprzedaż następuje, to rozwija się scenariusz najgorszy z możliwych. Dla obu stron. Jaki? Ano taki:
-ludzie chcą wszystko sprzedać po powiedzmy 5$
-wszyscy chcą sprzedawać, nikt nie chce kupować
-cena leci na pysk.
-firma nie ma pomysłu na ściągnięcie nowych zainteresowanych (no bo i jak?)
-cena osiąga zero
-fama idzie po internecie
-firma się zawija
-inwestorzy zostają z przysłowiowym shitcoinem w wirtualnej garści.
Koniec bajki. Kropka.

No, ale w przypadku BITFINITE chłopaki najwyraźniej mają plan. Dobry plan. I oby im wypalił!
Nie tylko w ich, ale i w moim interesie!
Szczególnie to drugie jest tu ważne!
Wiadomo!

Jeśli też uważasz, że BITFINITE to „spoko ziomy”, a Tobie, jako i mi, przydałoby się te kilka dolarów z internetu, to zapraszam:

—>>>BITFINITE REGISTRATION<<<—

Bitfinite Logo
1. zarejestruj konto
2. poczekaj na otwarcie giełdy wewnętrznej
3. pomonitoruj trochę kurs BFC
4. kup BFC
5. zdecyduj co chcesz z nimi zrobić (kredytować, trzymać, spekulować czy wrzucić w dodatkowy program lotto – to też fajna sprawa, wyróżniająca Bitfinite – sprawdź na ich stronie!)

Bitfinite Background

No i tyle.
Miłego rozmyślania.

-Y-

 

PS1: Pamiętaj, że wszystko co tu przeczytałeś nie ma nic wspólnego z profesjonalną poradą inwestycyjną, a wszelkie potencjalne ruchy finansowe wykonujesz tylko i wyłącznie na swoją odpowiedzialność.
Tak stanowi prawo!

PS2: Jeśli posiadasz moc rozumienia mowy angielskiej, to polecam kanał TEAM US CRYPTO BALLER:
photo

FineCoin – PreICO startuje za 3 dni

Fine - Logo 2

Nowe Ico nowej, europejskiej platformy lendingowej.

FineCoin - PreIco
Firma planuje przedsprzedaż za 3 dni.
„Przedsprzedaż”, czyli coś, co firmy tego typu rzucają jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem ICO.
Cena specjalna, bo tylko 0.45$ za 1 FineCoina. Miło.
Szkoda tylko, że narzucili limity minimalnych zakupów. 1000 tokenów.
Zatem ktoś, kto chce w to wejść, musi wydać 450$. A tak naprawdę to ponad 500$, bo tyle to pewnie wyjdzie z opłatami za transfery itd. Trochę dużo.
Wiadomo: 1000 FineCoinów, w przypadku, gdy firma zrealizuje swoje założenia zmieni ich posiadacza w bardzo zadowolonego homosapiensa, ale….
Ja (chyba) poczekam do rozpoczęcia ICO 25go stycznia. Wtedy cena będzie nieco wyższa (0.60$), ale limitem minimalnym będzie 50 tokenów…

Tak, czy siak konto zarejestrowałem, profile fb i yt polubiłem i jestem gotów.

Jeśli również jesteś zaintertesowany tym programem, to zapraszam:

—>>>FINECOIN<<<—-

 

DasCoin – NetLeaders

Od czego by tu…
Może tak:
Zamiast pisać i skazywać Cię później na niepotrzebne męczenie oczu przy czytaniu bez zrozumienia, wrzucę tu fenomenalną prezentację projektu, jaką popełnił Grzegorz Furmann w sierpniu ubiegłego roku.
Jesli jesteś naprawdę zainteresowany tematem, to poświęcisz te kilkadziesiąt minut, które mają szansę stać się najważniejszymi minutami w Twoim życiu.

Zapraszam:

 

Teraz w skrócie:

Co to DasCoin?

Nowa kryptowaluta plus nowa społeczność plus wiele płaszczyzn biznesowych, prognozujących bardziej niż elegancko na przyszłość.

DasCoin - logo

Czym to się będzie różnić od np. Bitcoina?
Twórcy DasCoin za cel stawiają sobie wprowadzenie DasCoina do obecnego systemu.
DasCoinem będzie się płaciło „normalnie” w sklepach (przy pomocy aplikacji DasPay).

Wiadomo jak banki i rządy reagują na Bitcoina i inne, anonimowe kryptowaluty.
Po wielu latach zaklinania rzeczywistości (nie dostrzegania wiszącego nad nimi krypto-topora), przyszła kolej na oficjalną walkę z nim (np blokada w Chinach, antyreklama w mediach, przymiarki do super-podatków itp, itd.).
Jak okazało się, w tamtym roku, że walka ta jest skazana na niepowodzenie, a Bitcoin i kryptowaluty tak czy siak przejmą obecny system finansowy, molochy przesuwają się, gwałtownie, w stronę „ok, ale chcemy mieć choć trochę nad tym wszystkim kontroli”.

No i tu wchodzi DasCoin. 

Jego Twórcy połączyli w tej technologii nijako dogmaty obu systemów: decentralizację (kluczowe rozwiązanie dla kryptowalut) i centralizację (czyli to, co banksterzy lubią najbardziej).
Czy mi się to podoba? – nie! Wolałbym całkowite odcięcie tych babilończyków od przyszłości. No, ale jestem realistą i wiem, że to „se ne da”… Jeszcze nie…
Szczegóły pominę – znajdź sobie na yt (jest tego w bród).

Zatem mamy tu najlepsze z możliwych (dla władców obecnego systemu finansowego) wyjście z patowej sytuacji.
I oni to wiedzą.
I kolejne umowy między nimi a NetLeaders są podpisywane.
Więc…

DasCoin - licencje
Firma jest na rynku od ponad dwóch lat.
Od wejścia realizuje sumiennie, krok po kroku swój roadmap (biznesplan).
Wciąż trwa faza ICO. 
Więc wciąż masz szansę kupić oprogramowanie (tzw licencję), które „wykopie” Ci określoną ilość DasCoinów w cenach, jakich już nigdy później nie uraczysz…

Wzrost ceny w  fazie ICO determinuje tzw FrequencyLock, który zmienia się co 16 dni powodując, że inwestując te same pieniądze masz coraz mniej DasCoinów (tj: co 16dni ich ilość, ulokowana w tzw licencjach, topnieje przy zachowaniu tej samej ceny za licencję).
I tak to się będzie działo dalej, co 16 dni, do oficjalnego otwarcia projektu.

Przykład:
Ja kupywałem swoją licencję w listopadzie.
Frequency Lock był wtedy na poziomie 11.9.
Płacąc za licencję 5k Euro (no, aż tak się tym zainteresowałem – ty nie musisz, jak nie chcesz lub nie możesz…) „zaklepałem” sobie 24.033,61 DasCoinów.
Gdybym to zrobił dzisiaj, przy FL=14.5, za te same 5k euro dostałbym „jedynie” 19.724,14 DasCoinów.

Na co liczę topiąc hajs w tych „licencjach”?
Ja nie liczę, ja wiem.
Już teraz mogę sprzedać DasCoiny po 0.53 euro na giełdzie wewnętrznej DasCoin.
28 kwietnia ma zostać ogłoszone, na hucznym meetingu w Londynie, wejście projektu na giełdy zewnętrzne.
Spodziewana cena 1euro….

A ja osobiście nie zamierzam sprzedać żadnego DasCoina poniżej 10euro za sztukę.
Kilkaset sprzedam, jak będą powyżej 100 euro.
Resztę upłynniał będę w ramach potrzeb bieżących.
A z 1000 zostawię sobie na emeryturę…

Wiadomo: wszystko się może tu pop…dolić i nagle okaże się, że wszyscy ci wszechwiedzący hejterzy z yt plus Balcerowicz i Belka (bez córki Belki – bo ona jest w krypto 🙂 ) mieli rację „ostrzegając i chroniąc głupiutkie owieczki”…
Może tak być. Przecież wiadomo: yt i politycy nigdy nie kłamią! Szczególnie politycy. A ci „politycy od ekonomii i banków” to już w ogóle są, k…wa ich mać, święci!
uhhh. Uniosłem się. Przepraszam….
O czym to ja tu… Aha: o ryzyku w inwestycjach. No tak:
W świecie inwestycji to żadna nowość stracić cały swój kapitał (lub kapitałek).
Zresztą inwestując w zupkę chińską, bilet do kina, czy spirytus od Heńka też ryzykujesz…
Das Coin - price projection

Ok, obejrzałem, poczytałem i chcę kupić tę całą licencję. Jak?

0. Czytasz jeszcze dokładniej o NetLeaders (na ich stronie np), oglądasz jeszcze kilka prezentacji na YT (polecam też te hejtujące – a nóż widelec przekonają Cię jeszcze bardziej do inwestycji – ze mną tak było…) i ogólnie wciągasz się w temat.

1. Logujesz się na stronie NetLeaders:

—->>>NETLEADERS REJESTRACJA<<<—-

2. Zakładasz sobie konto (jak na facebooku i innym instagramie)

3. Wybierasz sobie licencję

4. Kupujesz sobie licencję
Tu najlepszą opcją jest zakup przy pomocy BitCoinów.
Nie wiesz jak?
Oooo, nieszczęsny (a)! Sprawdź zakłądkę:
–>>Portfele i Przelewy<<–
Ale są też inne metody płatności typu DotPay czy coś tam…

5. Czekasz na potwierdzenie zakupu

6. Brniesz dalej w projekt, czyli np.
-kontaktujesz się ze mną na —>>>FUTURENET<<<—,
-ja odpowiadam Ci na to, co Cię dręczy w temacie albo
-wpisuję Cię w grupy dyskusyjne gdzie sobie sam(a) szukasz odpowiedzi i nowości
-ogólnie: lecimy z tematem i czekamy na wiosnę.

BECZKA Z PROCHEM

Obejrzałem i udostepniłem ostatnio na swoim profilu facebook pewien filmik (kliknij na TEN NAPIS) 
Można dyskutować czy makabryczna sytuacja jaką ten obraz przedstawia to skutek wymierzania kary za sodomię, pedofilię, obrazę uczuć religijnych lub zdradę „świętej wiary Mahometa” czy też jest to klasyczna egzekucja przeciwników politycznych lub żołnierzy z przeciwnej strony frontu… To nie istotne.
Ważne natomiast jest zadanie sobie pytania czy takie obrazy życzymy sobie oglądać na placach naszych miast, bądź też, to już o krok do przodu, czy sami chcemy brać w nich udział (obojętne czy w roli tych klęczących czy też tych strzelajacych – chodzi o sam rodzaj „rozrywki”).
Otóż ja, w swoim imieniu, mogę śmiało powiedzieć, że sobie tego nie życzę. Mniemam, że większość ludzi podziela tu moje „fanaberie” (przynajmniej odnośnie w/w „nie-życzenia-sobie”). Nie wyobrażam sobie, że stoję po którejkolwiek ze stron biorących udział w tym przedstawieniu. W tym i setkach innych, dostępnych na serwisie Youtube i pewnie tysiącach, których nikt nie nagrał, a które się tam odbywają równie często jak u nas promocje w hipermarketach. Nie wyobrażam sobie, że takie sceny dotyczą lub dotyczyć będą moich najbliższych, krewnych, znajomych i nieznajomych też. I wydaje mi się, że Ty też sobie tego nie wyobrażasz, prawda?
No, ale niestety racjonalnie rzecz rozpatrując jest pewna ilość osób w naszym i sąsiednich społeczeństwach (tzw. cywilizacji zachodniej), która najwyraźniej sobie tego życzy, wyobraża sobie to i mało tego, przypuszczam, że wręcz czeka z utęsknieniem na pierwsze tego typu zjawiska. Czeka i zaciera ręce przeliczając przyszłe zyski płynące z handlu bronią, żywnością, lekami i wszystkim o czym tylko nie pomyślisz. Ta grupa, wg mnie, to Ci którzy od początku dziejów bankowości trzymają tak naprawdę władzę, ukrywając się za kolorowymi bilbordami namawiającymi Cię do kolejnego kredytu. To Ci, którzy kreują i następnie „walczą” z kryzysami,  powołują i odwołują rządy, ministrów i prezydentów by nam to wszystko ładnie wytłumaczyli i w zamian za niebanalne wynagrodzenie ponieśli ewentualne ryzyko „gniewu ludu” a’la rewolucja francuska czy też jakakolwiek inna, o zgrozo: niekontrolowana – mało prawdopodobne, ale jednak jakieś tam ryzyko wybuchu takowej pewnie jest wliczone w koszta….
Te „kukły i gadające głowy” oficjalnie wybieramy sami podczas tzw. „elekcji” bądź też wszelkiej maści „demokratycznych wyborów”. Nie wgłębiając się w temat jestem pewien, że te „wybory” wyglądają tak jak i wybory  Eurowizji czy też wybory w Polsce Ludowej lub w jakimkolwiek innym Państwie pokroju Białorusi lub Kambodzy – u nas (i na zachodzie) jest to tylko ładniej podane i okraszone aurą naprawdę ważnego wydarzenia, którego wynik spoczywa rzekomo w naszych rękach. Nie oszukujmy się: Dopóki wybory nie będą jawne to w żaden z ich rezultatów poprzedzonym jakimkolwiek płatnym sondażem i wzmocnionym propagandą systemu ja NIE UWIERZĘ! (dla przykładu: ostatni wynik Korwina-Mikkego jest przecież po prostu śmieszny zważywszy na chociażby opinie internetowe co do rządzących „partii czworga”)… No ale trudno. O manipulacjach i wciskaniu ciemnoty o demokracji i wpływie głosów na wybory nie chce mi się nawet pisać (odsyłam do filmów pokroju „Żywie Bialarus”….)
Wracając do tematu: Grupą, która sobie najwyraźniej życzy takich filmików z nami w roli głównej poza w/w „gabinetem cieni”, ludźmi w pudełkach z gadającymi głowami i stadem „pożytecznych idiotów”, czyli m.in. tych łażących w tęczowych strojach w różnego rodzaju pochodach (nazwijmy to po imieniu: zboczeńców!) oraz tych „poprawnych politycznie”, „wielce tolerancyjnych i nowoczesnych”, głoszących „wielką chęć łączenia i równania wszystkiego i wszystkich”, jest bez wątpienia grupa marząca o Ziemi jako jednym, wielkim kołchozie gdzie 3/4 Świata będzie jedną fabryką o bardzo nieunormowanym czasie pracy, z okrojonym do minimum kosztem produkcji (np łóżko i miska ryżu…) i wyzerowanych świadczeniach jakichkolwiek. Pozostała zaś 1/4 planety stanie się Rajem Na Ziemi, a może i poza nią, dla „Wybranych” (bynajmniej nie przez tamte 3/4… 🙂 )
Taki „1984” albo „Folwark Zwierzęcy”. Bardzo fajna sprawa. Oczywiście nie dla większości….
Niemniej jednak, żeby tego dokonać trzeba nam kolejnej wojenki. Takiej już naprawdę światowej i na miarę XXIw.
Możliwości jest kilka i prawdopodobnie wszystkie są w jakimś tam stopniu realizowane równolegle, ale wg. mnie najbliższa spełnienia jest opcja, która sprawdzana była zawzięcie przez setki lat wcześniej, na „cudzie pod Wiedniem” kończąc. Po to m.in. stworzono i uruchomiono w końcu „maszynki”, o których wspominałem w swoim poprzednim wpisie, a które przekornie nazwano „religiami”. Tak to ładnie wtedy „żarło”, że teraz, dzięki wspaniałemu planowi zarządzania Europą (i Ameryką północną też)  powinno „zaskoczyć”  jeszcze lepiej, tj skuteczniej. Wynik tej wojny, albo raczej cel jaki ma zostać dzięki niej osiągnięty ustalony jest już oczywiście dawno temu. Osobiście uważam, że w sprawach takich jak „polityka” nie ma miejsca na „niewiadome” . A  jedyny znak zapytania czyli „czynnik ludzki” z pewnością został wskroś przemyślany, a samo ryzyko zminimalizowane. W końcu od tego są dobrze płatni „politycy”, otaczający ich sztab PRowców, w pełni kontrolowana „tuba” czyli TV, Radio i wszelkiej maści media i środki przekazu (od gazet po internet). Piszę „W Pełni Kontrolowane” b0 innych nie ma, albo ich zasięg jest bardzo ograniczony i to tylko kwestia czasu, jak zostaną namierzone i zlikwidowane lub przerobione na konkretną modłę – póki co, jeśli nawet takowe istnieją to z pewnością są ściśle monitorowane i wykorzystywane do potajemnej kontroli nastrojów „niebezpiecznych dla systemu”.
Józek Geobbels, jakby dziś żył, byłby w niebowzięty gdyby mu oddano do dyspozycji kontrolę nad współczesną Radą TV i Radiofonii – zastanawiał się ktoś kiedyś, dlaczego wraz ze zmianą partii rządzącej natychmiast wymieniana jest w/w rada? A przynajmniej jej przewodniczący? Nie? To niech ten ktoś choć troszkę się ocknie…. Podobnie rzecz się ma ze wszystkimi strategicznymi gałęziami przemysłu czy też wielkimi firmami państwowymi (np. KGHM, Kopalnie, Kolej itd. – zmana rządu = zmiana zarządu i prezesa tych spółek…)
Plan, który „yelita” realizuje jest prosty: Pomieszać wszystkich ze sobą, stworzyć beczkę z prochem i delikatnie podgrzewać to tu to tam by w końcu przyłożyć pochodnię na dłużej, a potem trąbić o katastrofie humanitarnej, na którą rada jest niestety tylko jedna i tak się składa, że jej koszt to zamiana i tak pustynnych krajów w zamkniętą na tysiąc lat strefę popromienną oraz wprowadzenie NWO i rozciągnięcie struktur władzy panstwa policyjnego nad pozostałą, zdepopulowaną, zmiksowaną i odciętą w ten sposób od swoich korzeni i tradycji, szarą nacją mieszańców czyli  „przyszłych robotników”, nad którymi zarząd sprawować będzie czystej krwi arystokrata (już nie ważne czy Słowianin, Germanin czy Anglosas – ważne, że „błękitno krwisty” , odpowiednio wychowany, i niedostępny dla motłochu – jak na księcia przystało. Oczywiście nie bedzie zarządzał sam tylko przy pomocy „gadających głów i kukieł” do których dyspozycji będą wszelkiej maści służby mundurowe. W ten oto prosty sposób osiągniemy upragniony „pokój”.
Plan jak plan – ma swoje plusy i minusy. Ważne, żeby „hajs się zgadzał” (jak to się mówi w hiphopowym żargonie ostatnio:) )
Etap „podgrzewania to tu to tam” zaczęto w 2001 w Nowym Jorku (po kilku wcześniejszych próbach takich jak m.in. Monachium czy Lockerbie). Podgrzano Afganistan, potem Irak, dorzucono troszkę żaru w Afryce, w Azji południowo-wschodniej, Czeczenii itd.
Od 2011 zaczął się już etap „przykładania pochodni na stałe”: Tunezja, Egipt, Libia no i obecnie, od 2 lat Syria (tam się coś jednak , przepraszam za kolokwializm,  „zesrało” – czyżby Objawienie Jana, jakoby Damaszek nie miał być nigdy zdobyty przez siły „ciemności” miało jakieś realne przełożenie? Hmmm – o tym też kiedy indziej, przy okazji tajnych stowarzyszeń, mistyki i okultyzmu…)
Zatem ogień przyłożony. Tryskają kolorowe (głównie krwisto-czerwone) iskierki na bliskim wschodzie, ale to jeszcze za mało, by pchnąć gnuśne i „różowe” towarzystwo europejskie do walki.
No i tu z pomocą przychodzi genialny plan „europejskiej beczki z prochem”. Witani od ponad 60 lat z otwartymi ramionami (propagandzistów i kukieł rządowych) „bracia i siostry umiłowani w Allachu” dają znać o sobie mnożąc się na potęgę, ściągając wszystkich swych krewnych, narzekając na „straszne warunki rozwoju duchowego” no i w końcu, widząc co ci „niewierni bezbożnicy” wyprawiają w tym czasie na ich rodzimych piaskach, zaczynają obcinać głowy żołnierzom w Londynie, palić samochody i takie tam we Francji czy też organizować wiece i oficjalnie domagać się prawa szariatu i wszczynać zadymy w Niemczech. No cóż: Nie ma rady. Wygonić nie można, ograniczyć napływu nowych też nie – trzeba budować meczety, kupić Koran, zapuścić brody, a kobiety zawinąć w jakieś czarne szmaty zanim trafią do harlemów. Może się uda ich nabrać  jak już oficjalnie ogłoszą, że teraz oni tu rządzą…
Niestety obawiam się, że to jednak za mało i że plan tego nie zaakceptuje. Ma być rzeź dzięki której, po pierwsze spadnie znacząco liczba ludności, a po drugie znikną podziały rasowo-religijne („maszynki zwane „religiami” są już niepotrzebne i w ogóle zobaczcie ile zła przez nie spadło na ludzkość…” – takie zapewne pojawią się komunikaty, a w zamian obecnych „religii” pojawi się jedna, nowa, zbudowana na bazie ruchów „new age” i przemyślana tak, by służyć nowemu systemowi przynajmniej kolejne 2000 lat).
Potrujemy się trochę wąglikiem, potniemy meczetami i  postrzelamy jedni do drugich podkręcani wesoło przez tych samych, którzy to wymyślili już wiele lat do tyłu. Potrwa to może z 3, może z 5 lat, z 250milionów europejczyków zostanie z 50-60, i tak jak pisałem wyżej: wszystko ucichnie jak grzybki wzejdą (oby tylko na pustyniach). Rewelacja.
A wystarczy tylko: Przywrócić dyktatury na Bliskim Wschodzie, które trzymały to towarzystwo za ryj i jakoś nie było słychać o egzekucjach co drugi dzień, kamieniowaniach czy też pogromach dokonywanych na chrześcijanach jak to ma miejsce teraz, a o czym się jakoś nie mówi… Przywrócić dyktatury, odizolować i monitorować ich poczynania (jak pójdą za daleko to trudno: zbombardować – lepiej tam niż tu…)
No a u nas wprowadzić przede wszystkim prostą i zdawałoby się logiczną zasadę: Przyjeżdzasz gdzieś w gości to zachowuj się zgodnie z wolą gospodarza. Jak Gospodarz nie życzy sobie worków z otworami na oczy u kobiet, sukni na facetach czy też szpiczastych budowli i wieców w jego miastach to masz dwa wyjścia: Przepraszasz za kłopot i wracasz do siebie lub zostajesz i się dostosowujesz zachowując swoje preferencje i upodobania religijne wyłącznie dla siebie samego, gdzieś w zaciszu swego pokoju i za wyraźną zgodą gospodarza. Nie chodzisz, nie krzyczysz, nie organizujesz wieców. Ubierasz się i zachowujesz jak „tubylcy”. Koniec. Kropka.
Pozostaje też opcja turystyczna czyli czysto komercyjna: My jeździmy do nich, gdzie mamy zamknięte osrodki wypoczynkowe i wszystko jak byc powinno w zamian za nasze pieniądze. Oni też mogliby tu przyjezdzać do jakichś komercyjnych, zamkniętych ośrodków,  w których obowiązkowo znalazłby się jakiś meczecik, czy też studzienka do kamieniowania niewiernych, zgwałconych żon, jakaś latarnia na której mogliby sobie powiesić jakiegoś homoseksualistę i takie tam „atrakcje”, które z pewnoscią sprawią, że będą czuli się jak u siebie zostawiając swoje petrodolary w zamian. Oczywiście w/w „żony” i „homoseksualistów” przywoziliby ze sobą. Choć pewnie znalazła by się jakaś firma oferująca ten towar na miejscu 🙂 Business is business – jak to mówią tu i ówdzie…
Ale nie: My otwieramy bramy u siebie szeroko, u nich wprowadzamy (na siłe!) demokrację (czyli korupcję i mafię, krojąc ich przy tym oficjalnie ze wszystkich dóbr jakie tam mają) i liczymy na cud. To znaczy „My” jako „pożyteczni idioci” – bo ci co to robią wiedzą doskonale co z tego wyjdzie, a Ci co mają choć trochę rozumu widzą to jak na dłoni z tym, że poza gadaniem (pisaniem) nie za bardzo wiedzą jak to zmienić… Debata nic nie da, bo nafaszerowane „poprawnością polityczną” lemingi tego przecież nie przełkną (zresztą jaka debata i gdzie? W systemowej televizji?), a rozwiązania siłowe na jakąkolwiek skalę to po pierwsze: nie wszystkich bawią, po drugie skończą się w pierdlu i z przyklejoną łatką „terrorysta” lub „faszysta”. Poza tym bicie czy też jeszcze gorzej zabijanie kogokolwiek nie ma najmniejszego sensu i byłoby jedynie przejawem zezwierzęcenia i po prostu realizacją odgórnego planu „beczki z prochem” – na to właśnie oni czekają i tego właśnie się spodziewają.
Jedyną opcją jest usunięcie raz na zawsze tych, którzy na taką sytuację pozwolili i taką „samobójczą” politykę realizują. Usunięcie i rozliczenie ich za takie działania. Następnie powolne i systematyczne rozmontowanie tej „wieży babel” zanim runie sama przysypując wszystkich naokoło.

Pozdrawiam
Y

PS: Jeszcze tylko słówko odnośnie samego Islamu. Jak pisałem w poprzednim wpisie: Islam tak jak i Chrześcijaństwo to uniwersalny rdzeń, zbiór naturalnych praw i nakazów dla istot myslących plus zmodyfikowana, różniąca się nawzajem otoczka, która stanowi ogniwo zapalne wszelkich konfliktów z konkurencyjną formą tego samego, czyli np Chrześcijaństwem. Według mnie obie te religie to nic innego jak pochodne judaizmu, a może nawet jego „dzieci” stworzone i zaprogramowane jako „hubka i krzesiwo” trzymane przez te same, nazwijmy to bez ceregieli i ryzykując strasznym określeniem „anty-semita”: żydowskie ręce!
A jak ktoś się dziwi dlaczego mudzahedini posuwają się teraz do m.in. takiego bestialstwa jak na filmiku, o którym wspominałem na samym początku to proszę sprawdzić który oni mają obecnie rok w swoim kalendarzu i przypomnieć sobie jak wyglądało chrześcijaństwo i co robiło z niewiernymi w tym samym roku  naszego kalendarza…

———————————————————
Nutka tematyczna: ZMIANA WARTY