BITCOIN & BLOCKCHAIN

Co to jest ten cały „bitkojn”???
I co to jest ten cały „blokczejn”???

Najszybciej byłoby odpowiedzieć: „Cyfrowa rewolucja we wszelkich systemach administracyjno-finansowo-informacyjnych”. Albo, jak wolisz, ewolucja tychże systemów, a wraz z tym i cywilizacji.

No, ale po kolei.
By to wytłumaczyć „jako-tako” trzeba rozpocząć od wyodrębiebia pojęć „Bitcoin” i „Blockchain”.
BLOCKCHAIN jest to cała idea, struktura, technologia, która jest wielo poziomowa i stwarza nieokreśloną jeszcze dziś możliwość rozwoju, ewolucji. Coś jak koło (od taczek po Mercedesa), prąd/elektryczność (od pierwszej żarówki po wszystko co obecnie i w przyszłości podłączysz do gniazdka), silniki, ropa, atom, internet itd, itp.
BITCOIN jedna z aplikacji, program, algorytm, płaszczyzna (jedna z wielu) technologii Blockchain. Jej pierwsze i przez to flagowe „objawienie na tym padole łez i drukowanych dolarów”.

A więc tak:
Blockchain jest to anarchistyczna idea decentralizacji ludzkiego systemu wymiany wartości, który to system obecnie jest kontrolowany przez garstkę osób, wybrańców zasiadających w zarządach największych obecnie ośrodków kultu, czyli banków.
To od nich zależy  ile zarobisz za godzinę swego życia, co za to będziesz mógł kupić, kto Tobą będzie zarządzał przez najbliższe kilka lat (to tak, jakbyś wciąż się łudził, że sam sobie wybierasz „politycznego reprezentanta”, a ten jest „bezwarunkowo oddany Twojej sprawie” i „niezależny”…), w jakiej unii i pod czyje dyktando zatańczy Twój kraj, w którym kierunku popełznie ten Świat i jaką przyszłość będą miały na nim Twoje dzieci (a jaką „dzieci arystokratów/kapłanów bankowości”; ich dzieci – i tak już od Sumeru, przez Babilon po Rzym (bo wciąż żyjemy w epoce Rzymu aka Watykanu jakby co…) itd, itp.

By pojąć czym jest Bitcoin, trzeba zrozumieć czym jest „normalny, obecny pieniądz„.
FIAT 2
Pieniądze/waluty są jedną z najstarszych technologii/narzędzi obecnej cywilizacji.
Jest to język, lingwistyczna abstrakcja służąca do komunikowania określonej wartości (value) innym osobnikom gatunku homo sapiens.
Ta abstrakcja ma konsekwecje zarówno ekonomiczne, społeczne jak i psychiczne. Od pozycji  przez status jednostki w społeczeństwie, po jej zachowanie i samopoczucie.
Nic więc dziwnego, że Ci którzy posiadają władzę nad kreacją pieniądza, posiadają również władzę nad ludźmi. A od kiedy pieniądz stał się spekulacyjnym kawałkiem papieru, bez pokrycia/zabezpieczenia w złocie, to już w ogóle jest pięknie. Dla co poniektórych oczywiście…
Ciekawostka: najstarsze, odnalezione dotychczas tabliczki z pismem, to zestawiania zysków i strat. Czyżby pismo powstało po to, by nie zapomnieć co, komu i ile się należy? Hmmm.
Przez ostatnie dziesiątki tysięcy lat wynalazek ten zaliczył zaledwie 5 znaczących zmian/aktualizacji (!!):
1. z wymiany towarem na pierwszą „abstrakcję wartości”: muszelki, skóry, kamyki, w końcu: złoto i inne kruszce.
2. z kruszca na weksle, czeki i pieniądze papierowe
3. z papieru na plastikowe karty płatnicze
4. z kart płatniczych na przelewy bankowe
5. z przelewów bankowych na pieniądze sieciowe
Blockchain zainicjował właśnie tę najnowszą formę wymiany wartości poprzez  decentralizację i uniezależnienie jej od pośredników i kontrolerów wszelakiej maści.
W 2009 uruchomiana została platforma/sieć internetowa, na której wymiana następuje na zasadzie peer-to-peer, czyli nadawca-odbiorca.
BTC
Nie jest to „pieniądz internetowy”, a „internet pieniędzy”; system przekazujący określoną wartość materialną (nazwaną np. Bitcoinem) od A do B.
Jest to dokładnie taka sama ewolucja, przeskok technologiczny, jaki internet wprowadził w dziedzinie komunikacji i wymiany informacji. Ktoś pamięta jeszcze faxy? Listy? Kartki pocztowe? Budki telefoniczne? No właśnie. Pieniędzy papierowych i kart bankomatowych też nikt nie będzie kojarzył. I to szybciej niż myślisz.
Jeśli pozostaniemy przy stwierdzeniu, że pieniądze są językiem, to Bitcoin robi tu za najprostszą, przez co najskuteczniejszą odmianę esperanto.
Przechodzimy z pieniądza opartego na scentralizowanych i ściśle kontrolowanych (pisałem już przez kogo) instytucjach państwowych do wolnego, otwartego dla wszystkich pieniądza opartego na sieci internetowej.
Nie musisz mieć pojęcia po ile chodzi aktualnie kolumbijskie pesos. Nawet nie musisz i nie będziesz wiedział, że coś takiego istnieje/istniało. Wysyłasz Bitcoiny.
Mało tego: nie musisz mieć konta ani w polskim, ani w kolumbijskim, ani w żadnym innym banku. Wystarczy, że i Ty i odbiorca macie dostep do internetu, zainstalowane odpowiednie aplikacje (tzw portfele) oraz posiadacie na nich jakieś Bitcoiny lub ich część (1 Bitcoin dzieli się na „grosze”, zwane „satoshi”, do 8mego miejsca po przecinku, zatem wystarczy, że masz 0.00000001BTC).
Co taka otwartość, prostota i ogólnodostępność oznacza? Eksplozję innowacyjności i kreatywności w rzeczywistości technologicznej, do której przenosi się, od ponad dwóch dekad, cała nasza cywilizacja. Bo to, że wszystko teraz przenosi się do świata internetu to już chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, nie?
I to się właśnie teraz dzieje. Na bazie technologii blockchain powstaje obecnie tysiące nowych, nieprawdopodobnych rozwiązań, których jednostkami/symbolami stają się rózne kryptowaluty.
Technologie te maja przeróżne zastosowania. Od gier i komunikacji,  przez nowoczesną administrację, bankowość, zarządzanie fundacjami, rejestry gruntów, samochodów, ZUSy, Krusy, USy i inne podatki (!) po wszystko inne, co tylko wiąże się z internetem, przesyłaniem informacji, kwestiami bezpieczeństwa i zaufania oraz wiarygodności (cyfrowe podpisy, umowy, kontrakty handlowe, itd., itp. + masa wciąż jeszcze nieodkrytych zastosowań, które już wkrótce zasypią i zmienią świat).
Nie było to możliwe do zrealizowania w oparciu o obecny system finansowy (lub było to znacznie trudniejsze, droższe i niepewne), gdyż tu na wszystko potrzebujesz zezwolenia od zarządcy/banku oraz nie masz kompletnie wpływu na kreację pieniądza. Oni mają. Ty nie. Oni stwarzają warunki, lub nie. Wedle kaprysu.
Tu, w technologii blockchain warunek jest jeden: Musisz mieć pomysł, a ktoś drugi musi go zaakceptować. I nie musi to być gruby bankier „z dziada pradziada” (i z pewnością nie będzie). Wystarczy zwykły Kowalski, Smith czy inny Yakimoto. Tylko tyle.
Dlatego tak bardzo atakowane są obecnie ICO (Initial Coin Offering), czyli start-upy nowych firm/wynalazców, którzy nie chcą i już nie muszą błagać o kredyty – przedstawiają swój pomysł i biznes plan w internecie, kreują swoją kryptowalutę na bazie technologii blockchain i sprzedają jej ściśle limitowaną ilość po cenach 10, 100 lub więcej razy niższych, niż zakłada to ich biznesplan, po to by zdobyć kapitał niezbędny do jego realizacji. Dobry plan równa się zdobyciem pożądanego kapitału w ciągu zaledwie kilku minut lub godzin wyprzedaży tego typu. Trzy dni temu szwajcarska firma Monyx i jej projekt zdobył kilkadziesiąt milionów dolarów w ciągu…SZEŚCIU SEKUND. Wystawili kilka milionów swoich coinów w cenie od 45 do 95 centów (fazy/rundy ICO, co runda wyzsza cena). Ich biznes plan (tzw roadmap) zakłada, że już w lutym jeden MYX kosztował będzie 15 dolarów. A w połowie 2018 przekroczy 40$. Oby. Udało mi się (a nie jest to łatwe, graniczy wręcz z cudem) kupić pareset…)…

No dobra, ale CO TO JEST TEN BITCOIN???
Nie jest to pieniądz w tradycyjnym słowa tego znaczeniu. To pewne. Nie wyjmiesz go z komputera i nie popędzisz do biedry po smalec. To też pewne. Ale nie martw się: niedługo i tak byś nie popędził z czymkolwiek w ręku. Plan zakłada, że wystarczy Ci sama ręka, a w niej odpowiedni chip, który wszyje Ci lekarz na porodówce, a jego zawartość kreować i kontrolować będzie Profesor X. Ku Twemu szczęściu i by zapewnić Ci maksymalne bezpieczeństwo oczywiście.

Zatem jak krowie na rowie:
1. Bitcoin to ciąg znaków generowanych przez komputer i symbolizujących określoną wartość. Wygląda np tak: 0.00234537BTC (są to „satoshi”, czyli „bitcoinowe grosze” – tak, tak: nie musisz kupować od razu całego bitcoina. Możesz kupić kilka satoshi, np za 50zł – wzrost kursu BTC zadziała tu tak samo. Spadek też…) lub tak 1BTC (czyli jeden  Bitcoin) lub 12.23400556BTC. Tzn tak Ci się to zaprezentuje na ekranie komputera, bo jak wygląda to dokładnie w języku programistów, to weź se znajdź gdzieś na yt lub wygoogluj. Albo wejdź osobiście w kod bitcoina i sprawdź (jest to oprogramowanie typu „open source”, więc każdy ma do niego dostep. Nie krępuj się zatem.)
2. Wartość BTC, póki co, odnoszona jest do obecnie obowiązujących petro-papierów i określana stosunkiem popytu do podaży (na chwilę obecną 1BTC to około 15tys $ i rośnie – bo popyt narasta, podaż maleje (zgodnie z założeniami algorytmu kreującego Bitcoina), a do tego wykupują go (i to na „tony”) ci, którzy oficjalnie z nim walczą – ciekawe dlaczego, nie?).
Napisałem „póki co”, bo coś mi mówi, że już niedługo to kursy wszystkich papierków z nadrukowanymi na nich głowami będą odnosiły się do kursu BTC…
3. Bitcoina trzymasz „w komputerze” lub „na pendrivie/memorysticku”.
A dokładniej: ściągasz odpowiednią aplikację zwaną portfelem (Wallet) na peceta, laptopa, tableta, komórkę czy cokolwiek, co masz podpięte pod internet i tam zamykasz Bitka.
Jak masz ich więcej lub ogólnie jesteś bardziej rozgarnięty(a) i wiesz co to ataki hakerskie, to kupujesz sobie wspomnianego „pendrive’a” od firm typu Ledger czy Trezor i masz elegancki, zewnętrzny portfel zwany fachowo „hardware wallet”, który podpinasz do neta tylko wtedy, gdy chcesz/musisz. Taka „skarbonka”, skarpeta schowana gdzieś pod poduchami… Wszystko to jest pozabezpieczane hasłami i różnymi innymi patentami, które, w przypadku nie-ogaru, utraty pamięci lub zwykłej głupoty właściciela sprawiają, że ich zawartość jest nie do odzyskania (tak przepadło już „na wieki wieków” ponad 4 miliony BTC !!)
4. Bitcoina możesz posiąść na kilka sposobów:
a) zostając „górnikiem” i „kopiąc go w sieci” – czyli po ludzku: kupujesz drogą jak cholera maszynkę (coś jak komputer, albo raczej procesor/karta graficzna), podłączasz do prądu i internetu, a ona chodzi non stop, 24/7/365, zżera masę prądu i wydziela na maksa ciepła. Ale „kopie Ci bitcoiny”. Słabo kopie. Obecnie albo się to nie opłaca (koszt energii), albo jest na granicy opłacalności. A będzie coraz gorzej, bo trudność wydobycia wzrasta z sekundy na sekundę. Jesli już kopać, to w „komunach”, „kombinatach”, „spółkach” itp. Będzie o tym gdzieś na osobnych podstronach…
Żeby choć ciut „rozjaśnić”: termin „kopanie” to nic innego, jak udostępnianie swojej mocy obliczeniowej do przeprowadzania obliczeń, czyli potwierdzeń wszelkich operacji, jakie odbywają się w sieci blockchain Bitcoina.
Innymi słowy: Aa przesyła do Be 0.0000001 bitcoina i przelew ten musi byc potwierdzony przez minimum kilka „koparek” podpietych w sieć. W nagrodę algorytm daje tym koparkom nowego Bitcoina, świeżego i pachnącego. Wraz z upływem czasu jest to coraz mniejsze wynagrodzenie za coraz dłuższą i bardziej skomplikowaną operację matematyczną. Nic więc dziwnego, że wartość BTC rośnie. (Przykra wiadomość: „górnicy”, a tj te „kombinaty górnicze” są już na tyle „mocne”, że wprowadzają „opłaty za przelewy”. Straszny minus i strzał w kolano. Satoshi Nakamoto przewraca się zapewne w blockchainie…)
b) kupując go na przeróżnych platformach giełdowych lub w kantorach. Internetowych jak i również coraz częściej powstających, fizycznych. Za dolce, funty, euro, plny i jakie tam jeszcze chcesz.
c) kradnąc komuś wallet’y i wymuszając na nim podanie Ci wszystkich zabezpieczeń
5. Robisz z nim to, co z każdą inną walutą, ale bez konieczności przewalutowywania i otwierania specjalnych kont walutowych, bez banków. Chcesz coś kupić w Chinach lub w Kongo? No to kupujesz. Bierzesz adres portfela docelowego, wklepujesz go w swój portfel, podajesz ile satoshi lub bitcoinów chcesz wysłać i wciskasz enter. Koniec.
Już niedługo wszelkie ebaye, alibaby i inne amazony będą funkcjonowały głównie (a może jedynie) w oparciu o BTC i inne kryptowaluty.  Zakład?
6. Jak lubisz hazard, to włazisz na giełdę i spekulujesz. Bitcoin i kryptowaluty to obecnie najszybsza winda do S-klasy (lub do statusu bezdomnego – kwestia szczęścia lub jego braku)
7. Jak nie chcesz nim obracać, to skupujesz/kopiesz ile się da, przelewasz na Ledgera i trzymasz zacieszając michę z roku na rok. Kurs na transakcjach krótkoterminowych potrafi zabić, ale średnia długoterminowa jest niezaprzeczalnie optymistyczna. Sprawdź na giełdach i obczaj/wyciągnij średnią z prognoz „piątej władzy”, czyli wszelakiej maści youtuberów (dziennikarze i prasa to już relikty historii – wiedzą co to koks, inflacja i dzika reprywatyzacja, ale o krypto ni chu, chu, no chyba, że „bańka” lub „piramida”, bo tak im Balcerowicz lub inny Petru powiedział…)…

Jak to powstało?
Na przeróżnych forach temat przesyłu pieniędzy był roztrząsany niemalże od początków internetu. Cyberanarchiści kombinowali jak obalić system lub przynajmniej uniezależnić się od niego poprzez stworzenie „kryptoanarchii”, czyli nowego porządku, możliwego do zaistnienia dzięki technologiom kryptograficznym.
Wiadomo, że system zbudowany jest i opiera się przede wszystkim na idei pieniądza, a tj. kontroli tegoż. Kto ma nad nim władzę, ten decyduje o wszystkim. Dosłownie. To właśnie robią rządy, a tak naprawdę, za plecami rządów, banki. Kreują pieniądze, a przez to rządzą całymi społeczeństwami. Proste. I skuteczne. Brawa dla masonów i iluminatów twórców Banku Anglii, FEDu, WallStreet, City itd. A teraz proszę zejść ze sceny bo…
Internet, czyli ogólnodostępna sieć informacyjna i technologie kryptograficzne dały przeciwnikom obecnego systemu potężne narzędzie, dzięki któremu rządy/banki nie muszą być atakowane fizycznie w celu zniszczenia (taka rewolucja pochłonęłaby, jak wszystkie poprzednie, masę istnień, zostałaby zapewne przegrana, a nawet jeśli nie, to nikt nie byłby pewien co z niej się wykluje – patrz CCCP – zamienił stryjek siekierkę na kijek, a bank i tak musiał mu na nią pożyczyć…).
Wysnuto w końcu wniosek, że wystarczy stworzyć alternatywny, niezależny system wymiany wartości, który zostanie zaakceptowany przez jak największą, najlepiej międzynarodową społeczność.
Po przekroczeniu pewnej liczby, masy krytycznej zwolenników nowego systemu okaże się, że stary, wraz z jego całym zapleczem i zarządem nie ma racji bytu i jest zmuszony do odstapienia, samorozwiązania. Nikt się już nie chce bawić w starej piaskownicy, gdzie szefuje duży, zasmarkany chuligan. Wszyscy idą sobie do nowej, fajniejszej, w której każdy ma szanse zabawić się bez stresu. Przynajmniej na początku. A jeśli tych „wszystkich” jest więcej niż łobuz i jego poplecznicy się spodziewali, to… Lipa dla łobuza.
w 2008 roku anonimowa osoba lub grupa osób lub (uwaga!) sama sztuczna inteligencja (jest taka teoria) kryjąca się pod pseudonimem Satoshi Nakamoto napisała pracę opisującą protokół cyfrowej waluty Bitcoin. Określa on pryncypia Bitcoina, z których podstawowym jest jego ograniczona ilość: 21 milionów. Nigdy nie powstanie więcej Bitcoinów. Nie ma możliwości złamania kodu i „dorobienia” BTC. Mało tego: taka możliwość nie nastapi. Na tym polega geniusz algorytmu/kodu Satoshi. Dlaczego? Do złamania kodu potrzebna jest ogromna moc obliczeniowa. Szacuje się, że musiałaby ona równać się obecnie połowie całego internetu. A wraz z rozrostem sieci proporcje te będą się powiększać. Na niekorzyść potencjalnego hakera. Czyli: szach-mat.
Fakt ten stawia BTC z marszu powyżej najbardziej rozpoznawalnego obecnie wyznacznika wartości, czyli złota. Dlaczego? Ano dlatego, że nikt tak naprawdę nie wie, ile jeszcze złota pozostało na Ziemi i poza nią. Jego zasoby są jedynie szacowane i na podstawie tych szacunków kreowana jest jego wartość. Co się stanie z wartością złota, gdy odkryte zostaną nieznane obecnie złoża? Gdzieś na dnie oceanów, pod lodami biegunów lub na innych planetach? No właśnie.
A tu mamy 21 milionów BTC i koniec. Kropka. Mogą powstać i powstają inne kryptowaluty, nawet z „Bitcoin” w nazwie (np BitcoinGold, Bitcoin Cash, BitcoinLighting, BitcoinPremium, BitcoinDark itd, itp.), ale są to tylko kolejne, inne krypto. Był, jest i bedzie tylko jeden, oryginalny Bitcoin i wszyscy wiedzą, że nie bedzie go więcej niż 21 milionów sztuk! To mówi, nie, to krzyczy samo za siebie. Prawda?
W styczniu 2009 roku Nakamoto udostepnił/udostepnili pierwszy program komputerowy używający protokołu Bitcoin, umożliwiając ludziom używanie tego oprogramowania na swoich komputerach. Pojawiły się pierwsze Bitcoiny. Nie przedstawiały żadnej wartości. Do czasu.
Proces ich tworzenia zwany jest „kopaniem” (mining), a tempo w jakim powstają jest również ściśle określone w kodzie/algorytmie Satoshiego. Oznacza to, że w odróżnieniu od pustego pieniądza emitowanego przez banki centralne, nikt i nic nie zawyży nagle podaży BTC. Tzn: nie zasypie rynku dodatkowymi Bitcoinami. Może ewentualnie sprzedać wszystkie jakie zgromadził. jesli ma ich dużo, to z pewnością uda mu się obniżyć chwilowo stawkę. Byłoby super, bo tacy jak ja tylko na to czekają…
„Kopanie” rozpoczęło się w 2009, a zakończy w 2140, kiedy to „wykopany” zostanie ostatni BTC. Im bliżej tej ostatecznej daty, tym trudniej i dłużej się „kopie”.
Maszyny/oprogramowania służące do tego celu są wciąż ulepszane. To co dziś jeszcze daje radę coś tam „zarobić”, już za 4-5 miesięcy będzie przeżytkiem i bilans rachunku za prąd do wartości wykopanego BTC przyprawi posiadacza takiej „koparki” o kolejny, po szoku związanym z ceną zakupu koparki, zawrót głowy.
Nawet gdyby ktoś kiedyś wpadł na genialny pomysł i zrobił super-mega-hiper koparkę, to i tak nie wykopie więcej, niż to jest przewidziane w kodzie Bitcoina. Jedyne co zyska, to przewagę nad konkurencją. W sumie to nie „jedyne”, a „aż”.
O ile w tradycyjnym przemyśle górniczym, poza technologią, ważne jest też posiadanie surowców na własnym terenie (wtedy można sobie nawet kopać dłutkiem i łopatką, powoli, na swój użytek i nie zważając na sąsiada, byleby się tu tylko nie wpychał czołgami), o tyle w „krypto-górnictwie” zwycięzcą jest tylko ten, który kopie na lepszym sprzęcie (a to dlatego, że w określonym przedziale czasowym do wydobycia jest określona ilość bitcoinów; sieć nie ma granic i obszarów; jeśli Chinczyk ma lepszy sprzęt, tańszy prąd lub oba te walory, to Amerykanin może go cmoknąć…)…
Jako się rzekło, początkowo BTC nie przedstawiał żadnej wartości. ot zabawa kilku pasjonatów.
Zmieniło się to w  październiku 2009, kiedy po raz pierwszy ustalono kurs wymiany Bitcoina na podstwie ówczesnego kosztu wydobycia: 0.0008$ za 1BTC (i pomysleć, że ja w tamtym już czasie czytałem o tym „kojnie”, „koparkach” i całej tej „dziecinadzie”. Przeczytałem, sprawdziłem nawet ceny tych „koparek”, zrobiłem pewnie jakiś głupi grymas i zająłem się „normalną robotą”. Debil!)
W lutym 2010 powstał Bitcoin Market – pierwsza giełda bitcoin, a w maju po raz pierwszy wykorzystano BTC jako walutę. Dokonano zakupu pizzy płacąc za nią 10.000 BTC.
Potem mamy giełdę Mt.Gox, koparki GPU (czyli koparki w postaci wydajnych kart graficznych) i pierwszy „kombinat górniczy”, czyli połączenie kilku górników i ich koparek w jedną, wiekszą „kopalnię”.
W listopadzie 2010 kapitalizacja Bitcoina osiąga 1mln $ i „biznes się rozkręca”.
W lutym 2011  1BTC=1$, a w kwietniu po raz pierwszy trąbi o nim „mainstream”, w „Time”.
W czerwcu 2011  1BTC dochodzi do 32$, spada i stabilizuje się na poziomie 10$.
We wrześniu 2011 odbywa się pierwsza konferencja Bitcoin na World Expo w Nowym Jorku.
2012 to coraz większy zasięg (BTC akceptowane jest przez m.in. WikiLeaks, WordPress itp.), nowe giełdy (w tym Coinbase), producenci specjalizujący się w produkcji koparek (KnCMiner), fundacje i kolejny już wzrost trudności wydobycia (z 50 na 25BTC za blok – zgodnie z algorytmem Satoshi)
W marcu 2013 pierwszy HardFork (podział blockchaina), pierwsza próba regulacji prawnej przez amerykański FinCEN, nowe ATH (AllTimeHigh – szczyt kursu) 266$ za 1BTC i wzrost kapitalizacji do 1mld$.
W maju 2013 powstaje pierwszy bankomat Bitcoin.
We wrześniu 2013 Bloomberg podaje oficjalnie kurs BTC, a w Niemczech uznają go za pełnoprawny pieniądz prywatny.
W listopadzie 2013 za jednego Bitcoina trzeba juz zapłacić 1000$, a pod względem ilości przesyłanych środków sieć Bitcoina wyprzedza WesternUnion.
W grudniu 2013 Chiny próbują zdelegalizować Bitcoina. Przegrywają.
Od tamtego czasu nikt już nawet nie marzy o zatrzymaniu rewolucji.
Mamy grudzień 2017. BTC wszedł na WallStreet (kontrakty futures), osiągnął ATH 20tys$ i jest obecnie w korekcie. Prognozy na 2018: 100tys $.
Banki z jednej strony „ostrzegają przed inwestycjami w bitcoinową bańkę”, a z drugiej, po kryjomu, rozwijają własną kryptowalutę, Ripple i przenoszą się na technologie blockchain. Rządy prześcigają się w pomysłach jak ogarnąć to wszystko prawnie i podatkowo. Najlepiej tak, by odstraszyć ludzi przed dalszymi inwestycjami. W tym samym czasie sami „przeskakują”, tak jak banki, na blockchain i pracują nad swoimi, „narodowymi” kryptowalutami (Rosja, Chiny, Singapur, Arabia, Izrael, Estonia, Dania itd. – reszta zapewne też.). Białoruś (!) wykazuje najwięcej zdrowego rozsądku i … zwalnia wszystkie zainteresowane firmy, rozwijające i budujące na technologii blockchain, z podatku na pierwsze 5 lat działalności. Itd., itp.
„Stare grubasy” kombinują jak się podpiąć pod Blockchain i teleportować do tej „nowej piaskownicy” w taki sposób, by nie stracić swej obecnej pozycji. Legislacja na całym globie miota się i kombinuje. Pewnie w końcu znajdą sposób, jak ograniczyć możliwości szaremu Kowalskiemu, ale póki co ludzie spłacają mieszkania i kredyty w kilka godzin (spekulacje na giełdzie – nie polecam, mnie osobiście mocno to zabolało…), inwestują w ICO nowych projektów opartych na blockchain i masowo mrożą kapitał w BTC.
Tak też i czynię ja. W końcu!…

Więcej na temat Bitcoina znajdziesz tu: BITCOIN.PL

Jeśli temat Cię zainteresował, to sprawdź również:
-PORTFELE, ZAKUP i WYMIANA BTC, itd.
-INWESTYCJE w ICO


News’y i prognozy na 2018:

Reklamy